Now Reading:
Mit: Kopalnie węgla brunatnego nie mają wpływu na wody podziemne i powierzchniowe

Mit: Kopalnie węgla brunatnego nie mają wpływu na wody podziemne i powierzchniowe

zepak

Mit brzmi wyjątkowo fantastycznie, jednak ma się dobrze i cytowany jest przez przedsiębiorstwa węglowe jak KWB Konin czy KWB PGE Turów albo KWB Bełchatów.

Wpływ Kopalni Węgla Brunatnego Konin na np. pojezierze Gnieźnieńskie czy na Powidzki Park Krajobrazowy znamy głównie z letnich zdjęć wczasowiczów, którzy na plażach pozują przy porzuconych sprzętach wodnych, kiedyś zanurzonych, teraz oddalonych od zwierciadła wody o parę metrów. Z badań ekologów i hydrogeologów wynika, że kopalnie odkrywkowe w Wielkopolsce należące do ZE PAK(takie jak KWB Konin) przyczyniły się do spadku poziomu jezior o średnio 4 m. Dzieje się tak dlatego, że np. jedna odkrywka Tomisławice pompuje rocznie nawet 120 mln metrów sześciennych wody. Problem polega na tym, że zarządy kopalń węgla brunatnego działających na terenie Wielkopolski nie chcą wziąć na siebie odpowiedzialności. Tłumaczą bowiem, że za opadanie wód w jeziorach nie odpowiadają one, ale zmiana klimatu. 

Opadają jeziora polskich pojezierzy, Czesi nie mają wody pitnej

Kiedy problem opadania jezior Wielkopolski ucichł wraz z nastaniem pory zimowej, czyli mniej rolniczej i turystycznej, głośny stał się spór o wodę pobieraną przez odkrywkę Turów, która znajduje się na pograniczu polsko-czesko-niemiekim. Konflikt jest dlatego tak głośny i medialny, gdyż wiąże się z problemami dyplomatycznymi i stosunkami międzynarodowymi. Kiedy bowiem Czesi pozbawiani są wody pitnej, polska strona, a konkretnie PGE utrzymuje, że „Kopalnia nie odpowiada za problemy z wodą pitną na terenie Czech. Za brak wody na tamtym terenie odpowiada za to ujęcie wody w Uhelnej i w ogóle pogłębiane studnie po stronie czeskiej”.

Pomijając fakt, że ujęcie wody w Uhelnej pobiera zdecydowanie mniej wody niż kopalnia odkrywkowa, która każdego dnia musi być odwadniana, stosunek PGE wobec problemów z wodą pitną polega na negowaniu wpływu kopalni na ujęcia wody pitnej. Koncern pogarsza stosunki polsko-czeskie, gdyż uwagi Czechów na kolejnych szczeblach oceny planów powiększenia kopalni są bagatelizowane. Przykładem mogą być ostatnie konsultacje transgraniczne, w których Czesi opowiedzieli się zdecydowanie na NIE dla rozbudowy odkrywki PGE Turów. Strona polska szuka teraz sposobów jak obejść sąsiadów i postanowiła wystąpić do władz o rygor natychmiastowej wykonalności. Więcej o kopalni Turów i odkrywce Złoczew.

Lej depresji odwadnia cały region

Na czym jednak polega wpływ kopalni na wody. Otóż wydobycie węgla brunatnego wiąże się z odwadnianiem złóż, aby te mogły być wydobywane. Węgiel brunatny jest bardzo mokry, tak więc ilość wody jaka jest odpompowana jest ogromna – od początku działalności do końca 2014 r kopalnia Turów odpompowała 950 mln m3 wody. Do końca 2017 roku – 1069,1 mln m3 wody. Takie punktowe odwodnienie nie jest neutralne dla otoczenia, gdyż wokół odkrywki formuje się tzw. lej depresji, którego skutki to:

  • ubywanie wód w studniach, przez co należy je pogłębiać. Czesi pogłębiają studnie za własne pieniądze, gdyż strona polska nie przyznaje się do współudziału w pogłębianiu problemu suszy. W Wielkopolsce rolnicy mają spadek plonów, muszą też pogłębiać studnie, ale na odszkodowanie z kopalni nie mogą liczyć, bo wtedy ta musiałaby się przyznać, że jest winną problemu,
  • obniża się ciśnienie wód podziemnych, stąd wody głębsze – często zasolone – podnoszą się i „zanieczyszczają” ujęcia wody. W Niemczech na terenach, gdzie skończyło się wydobycie a wraz z nim pompowanie wody, zanieczyszczona woda podnosi się i dociera do wód pitnych barwiąc je na kolor „zardzewiały” i zanieczyszczając związkami siarki,
  • znikają obszary podmokłe, opadają wody w jeziorach, co w dobie zmiany klimatu dodatkowo pogłębia problem suszy,
  • gleby są przesuszone, spadają plony, a dodatkowo tworzą się burze piaskowe,
  • na terenie Wielkopolski osuszenie gruntu wiąże się z przesuszeniem lokalnych torfowisk, na których często dochodzi do pożarów. Okoliczni mieszkańcy wdychają zatem nie tylko pył w kopalni, ale opary palących się całymi dniami pokładów torfowego węgla.
 Czytaj także: Czy kopalnie odkrywkowe pozbawiają nas wody?

Było uzdrowisko, zostało pobojowisko

Kopalnia Turów osuszyła dotychczas także źródła wód leczniczych w Opolnie Zdroju – nazwa tej miejscowości „widmo” jest zatem myląca, gdyż degradacja nastąpiła tu w zasadzie na każdym poziomie życia społecznego oraz gospodarczego. Oczywiście samo uzdrowisko też już nie funkcjonuje, a architektoniczne „perły” z XIX w. mają teraz być ostatecznie zniszczone pod rozbudowę odkrywki Turów.

Rozbudowa odkrywki Turów może się wiązać z brakiem wody pitnej dla prawie 30 000 osób na pograniczu, w tym głównie dla Czechów. Już dzisiaj w Uhelnej przy każdej posesji znajdują się wielkie baniaki na wodę – latem ludzie nie mają bowiem wody w kranach.

Mieszkańcy Czech długo liczyli na rozwiązania dyplomatyczne, ale strona Polska zachowuje się konfrontacyjnie i wręcz wyśmiewa Czechów tłumacząc się „zmianą klimatu” – oczywiście zmiana klimatu i działanie odkrywki Turów nie mają, według logiki PGE, nic wspólnego.

PGE: Susza nie przez kopalnię, ale przez zmianę klimatu…

Zmiana klimatu jako powód wysychania wód to argument stosowany przez koncerny jak PGE czy ZE PAK albo KWB Konin. Obywatele wiedząc, że racjonalna argumentacja oraz fakty przyrodnicze nie działają na „zanieczyszczającego” postanowili wstąpić na drogę administracyjną i prawną. Mieszkańcy pogranicza złożyli 5 marca 2020 do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego petycję podpisaną przez 13 000 osób z Polski, Niemiec i Czech. Problem z wodą pitną zaczyna być tak samo mocnym argumentem w walce przeciwko nowym odkrywkom, jak kwestie ochrony klimatu czy ochrony powietrza.

Wody nie wrócą, problem nie zniknie

Na koniec należy jeszcze wspomnieć o przekonaniu PGE co do polepszającego wpływu kopalni odkrywkowej na stan wód podziemnych. Otóż koncern w raporcie oddziaływania na środowisko oraz w odpowiedzi na uwagi do raportu, chwali się metodą budowy ściany szczelinującej, która powstrzymałaby odpływ wód podziemnych m.in. do rzeki Nysy. Ta gigantyczna inwestycja, budowana oczywiście za pieniądze podatników, ma zdaniem koncernu nie tylko powstrzymać odpływ wód, ale także sprawić, że dojdzie do wyrównania poziomu wód już wcześniej zaburzonych. Tak więc logika jest taka – jeżeli rozbudujemy odkrywkę Turów i zbudujemy ekran przeciwfiltracyjny, wtedy problem wody nie tylko się nie pogorszy, ale nawet się polepszy.

Brzmi jak science fiction, ale to słowa samego zarządu PGE. Jak widać koncernom energetycznym gigantomanii nie brak, a fantazji tym bardziej.

Hanna Schudy

Źródła:

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/aktualnosci_/protest-nad-wyschnieta-notecia-przeciw-odkrywce/

http://www.przyjezierze.org/pl,zainteresowanie_zmianami_klimatu_trwa,452.html#ad-image-0

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/pojezierze-gnieznienskie-wysycha,132,0,2407812.html

https://www.pressreader.com/poland/gazeta-wyborcza-duzy-format-0552/20200309/281496458342059

https://oko.press/polacy-czesi-i-niemcy-przeciw-powiekszaniu-odkrywki-turow-az-30-tys-ludzi-moze-nie-miec-wody-pitnej/

https://www.zinfo.pl/artykuly/30618

Input your search keywords and press Enter.