Now Reading:
Jak ochrona złóż węgla blokuje rozwój gmin?

Jak ochrona złóż węgla blokuje rozwój gmin?

Kończy się era energetyki węglowej. Nikt rozsądny nie bierze już pod uwagę możliwości powstania nowych kopalni odkrywkowych węgla brunatnego. A jednak w Polsce wciąż węgiel traktuje się jak czarne złoto, które musi podlegać specjalnej ochronie. 

Nie będzie odkrywki, ani wodociągu

W Polsce o zasoby przestarzałego paliwa dba się bardziej niż o ludzi. Wielokrotnie przekonali się o tym mieszkańcy gmin, w których planowano utworzenie kopalni odkrywkowych węgla brunatnego. Dziś, gdy Europa odchodzi od węgla, nikt o budowie nowych odkrywek poważnie już nie myśli. Zrezygnowano z budowy kopalni Ościsłowo, Dęby Szlacheckie, Gubin-Brody, Oczkowice, Legnica. Nawet złoże Złoczew, ostatni brunatny bastion, ma zostać pod ziemią. A dokładniej w rezerwie energetycznej dla Polski. Teren niedoszłej kopalni w Złoczewie ma bowiem zostać obszarem chronionym.

W lutym rząd przyjął Politykę Energetyczną Polski do 2040 roku. Zgodnie z nią, złoża perspektywiczne — Złoczew i Ościsłowo — mają zostać „zabezpieczone ze względu na charakter strategiczny”. W praktyce oznacza to, że gminy nie będą mogły się normalnie rozwijać, a potencjalne inwestycje będą tu blokowane. 

Podobnie wygląda sytuacja mieszkańców i samorządowców wielu innych gmin położonych na złożach węgla. Sen z powiek niejednego z nich spędza artykuł 125 ustawy Prawo ochrony środowiska. Brzmi on tak: „Złoża kopalin podlegają ochronie polegającej na racjonalnym gospodarowaniu ich zasobami oraz kompleksowym wykorzystaniu kopalin, w tym kopalin towarzyszących”.

Powołując się na powyższy artykuł Ministerstwo Klimatu i Środowiska wielu właścicielom działek położonych w gminach, gdzie znajdują się złoża, odmawia uzgodnienia warunków zabudowy. Samorządy natomiast nie dostają pozwolenia na rozpoczęcie inwestycji komunalnych. W maju 2021 roku w TVP Wrocław przygotowało materiał o Miłkowicach, które leżą na złożu węgla Legnica1. Choć z budowy odkrywki zrezygnowano tu już lata temu, samorząd w kwestii rozwoju zderzył się z ministerialną ścianą. 

– Nie można tam budować domów i infrastruktury. To blokuje rozwój i ma fatalny wpływ na budżet samorządu – mówił dla TVP Wrocław Dawid Stachura, wójt gminy Miłkowice. – Nie możemy nawet zmodernizować wodociągu, bo Ministerstwo Klimatu i Środowiska blokuje nas w inwestycji.

91 złóż, 8 województw

Problem z ochroną złoża mają mieszkańcy gmin, którym udało się wygrać z planami budowy odkrywek. Ale nie tylko. W Polsce znajduje się 91 udokumentowanych złóż węgla brunatnego, na terenie 8 województw2. Mieszkańcy wielu z nich nawet nie przypuszczają, że pod ich działkami zalega „czarne złoto”. Dowiadują się o tym dopiero w momencie, kiedy planują postawić dom, a z Ministerstwa Środowiska i Klimatu przychodzi odmowa uzgodnienia warunków zabudowy.

Fundacja „Rozwój TAK – Odkrywki NIE” podkreśla, że podobne kłopoty spotykają coraz więcej osób. Część z nich zgłasza takie przypadki do Fundacji zaprawionej w bojach z węglowymi interesami. „Coraz częściej docierają do nas sygnały od zszokowanych mieszkańców. Ich oburzenie jest tym większe, że trudno zgadnąć jakim kluczem kierują się urzędnicy. Przykładem może być wypowiedź mieszkanki gminy Trzcianka, która otrzymała odmowę, a »200 metrów dalej gdzie również są te złoża, warunki zabudowy zostały wydane«” – alarmuje fundacja. 

Wody lecznicze kontra węgiel brunatny 

W 2013 roku Minister Zdrowia potwierdził, że „Obszar Ochrony Uzdrowiskowej Rogoźno posiada m.in. udokumentowane złoża naturalnych surowców w postaci wód leczniczych, posiada klimat o właściwościach leczniczych oraz posiada plany budowy zakładów lecznictwa uzdrowiskowego”3. Niestety posiada także złoże węgla brunatnego. 

Przed laty był nawet pomysł wybudowania na terenie gminy kopalni odkrywkowej. Kopalnia Węgla Brunatnego „Adamów” z Turku (Wielkopolskie) w 2009 roku złożyła wniosek o rozpoznanie złoża węgla brunatnego „Rogóźno”. Na szczęście wycofała się z karkołomnych planów. Jednak gmina wciąż nie może rozwijać się normalnie. Złoże, nad którym się znajduje, ma zdaniem Państwowego Instytutu Geologicznego szczególną wartość4. Dlatego nie można się nad nim budować. Pomimo że o budowie odkrywki nikt rozsądny już nie myśli. 

To nie jedyne uzdrowisko, które ma kłopoty z powodu ochrony złoża. Podobnie jest z miastem Uniejów, położonym w woj. łódzkim, którego część jest objęta obszarem Natura 2000. Ministerstwo Klimatu i Środowisko wciąż blokuje tu wydawanie decyzji o warunkach zabudowy.

— Minister twierdzi, że zabudowa trwałe ograniczy dostęp do złoża, którego ewentualne eksploatacja będzie prowadzona metodą odkrywkową. To jest bzdura, ponieważ wiązałoby się to z wysiedleniem całego miasta — twierdzi mieszkaniec. — Uniejów dzięki wydobyciu wód leczniczych bardzo rozwinął się pod względem turystycznym. Natomiast teraz minister twierdzi, że należy chronić przed zabudową złoża węgla brunatnego, które udokumentowane zostało w latach 50. Przedmiotowe złoża nigdy nie będą eksploatowane, ponieważ jest to gospodarczo nieuzasadnione. 

Czy ochrona złóż wysokoemisyjnego paliwa jest racjonalna? 

— Uważamy, że odbieranie mieszkańcom prawa do budowy na ich własnych działkach, z powodu występowania tam przestarzałego surowca, jest rażąco niesprawiedliwe. Dlatego poprosiliśmy o przygotowanie opinii prawnej, która może dla tych ludzi stać się narzędziem w walce z krzywdzącymi przepisami — komentuje Tomasz Waśniewski, prezes Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”.

Opinię „Kompetencje organu administracji geologicznej w zakresie uzgodnienia decyzji celu publicznego oraz decyzji o warunkach zabudowy w postępowaniu administracyjnym”5 przygotował na zlecenie fundacji Sebastian Czwojda, radca prawny i były burmistrz miasta Krobia. 

Czwojda podkreśla, że Prawo ochrony środowiska (t.j. Dz.U. z 2020 poz. 1219 z zm.) nie definiuje, na czym ma konkretnie polegać ochrona złóż. Gospodarowanie ma być zdaniem ustawodawcy „racjonalne”, ale nigdzie nie wykazano, że miałby to oznaczać zakaz budowy. A czy wstrzymywanie rozwoju gmin w celu ochrony złóż wysokoemisyjnego paliwa, od którego odchodzi świat, można uznać za racjonalne?

„Racjonalna gospodarka zasobami środowiska, nie jest podstawą do blokowania zmian w zagospodarowaniu terenu motywowanych występowaniem nawet udokumentowanych złóż kopalin” — czytamy w opinii.

Jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze

W opinii podkreślono, że koncesja na eksploatację złoża oznacza pozwolenie na dostęp do cudzej nieruchomości i możliwości korzystania z niej w sposób dowolny łącznie z wykupem niezależnie od sposobu jej zagospodarowania. Nawet więc jeśli kiedykolwiek zadecydowano by o wybudowaniu w danym miejscu kopalni, zabudowa nie uniemożliwiłaby wydobycia. „Fakt zabudowy nieruchomości nie stanowi przeszkody prawnej w dostępie do złoża. Biorąc to pod uwagę, pojedyncza inwestycja na nieruchomości, realizowana w oparciu o decyzję celu publicznego czy decyzji o warunkach zabudowy nie stanowi trwałego ograniczenia dostępu do złoża węgla brunatnego i nie wyłącza prawnych możliwości ubiegania się o koncesję na eksploatację kopaliny”.

— Jeśli nad złożami węgla powstaną domy, czy infrastruktura, zwiększy to koszty potencjalnej budowy kopalni i wydobycia — zauważa Katarzyna Czupryniak z Fundacji „Rozwój TAK — Odkrywki NIE”.— I tu leży problem, bo politycy, zamiast dbać o dobro mieszkańców, dbają o interesy spółek górniczych. Chcą skazać ludzi na życie w skansenach, żeby nie spadała opłacalność wydobycia węgla. 

Odmawianie gminom prawa do rozwoju jest więc racjonalne z punktu widzenia interesu spółek górniczych, ale nie mieszkańców czy gmin. 

— Racjonalne gospodarowanie złożem i kompleksowe wykorzystanie kopalin może prowadzić również do takiego rozwiązania, w którym złoże nigdy nie będzie eksploatowane — podkreśla Sebastian Czwojda. — Dopóki nie zostanie wyznaczony obszar i teren górniczy, wszelkie ograniczenia dla lokalnej społeczności, wiążące się zakazem zabudowy, rozwojem infrastruktury gospodarczej, przyrodniczej czy możliwością lokalizacji inwestycji celu publicznego spowodują konkretne straty i ograniczenie potencjału rozwojowego lokalnej społeczności.

W podsumowaniu opinii czytamy, także że „nie jest możliwe ograniczenia prawa własności poprzez zakaz zabudowy w obecnym stanie prawnym w procedurze wydania decyzji celu publicznego, czy decyzji o warunkach zabudowy wyłącznie z powodu udokumentowania złóż węgla brunatnego. Samo istnienie złoża nie stanowi o możliwości nieuzgodnienia przez organ administracji geologicznej ww. decyzji”.

Mieszkańcy i samorządowcy mogą więc skorzystać z furtki prawnej i odwoływać się od decyzji Ministerstwa powołując się choćby na wspomnianą opinię prawną. Oznacza to jednak dla nich konieczność trudnej walki o dochodzenie swoich praw. Dlatego niezbędne są rozwiązania systemowe i zmiana anachronicznego podejścia do węgla brunatnego, jako narodowego dobra. 

Marne szanse na poprawę sytuacji

9 lipca Ministerstwo Klimatu i Środowiska przekazało do konsultacji publicznej projekt Polityki Surowcowej Państwa 2050 (PSP2050). Z punktu widzenia gmin położonych na złożach (także innych surowców), dokument jest niezwykle krzywdzący. 

Projekt PSP2050 przewiduje ochronę przed zabudową złóż. Nie tylko tych strategicznych i przewidzianych do eksploatacji. Uznaje, że „wszystkie inne, których eksploatacja nie jest na dzień dzisiejszy planowana z powodów ekonomicznych, społecznych lub innych, muszą być traktowane jako baza rezerwowa zapewniająca możliwość ich wykorzystania w sytuacjach nadzwyczajnych”. 

Żeby tego było mało, zabezpieczane „na przyszłość” mają być złoża, których eksploatację już zakończono. „Niezwykle istotną kwestią jest ponadto, aby w ramach przeprowadzanego procesu transformacji sektora górniczego i dokonywanej likwidacji poszczególnych kopalń uwzględniać aspekt, iż złoża kopalin […] powinny nadal stanowić krajową bazę zasobową. Tym samym proces likwidacji […] powinien być prowadzony w sposób uwzględniający potencjalny powrót do eksploatacji” — czytamy w projekcie.

— Nie jest jasne, czy twórcom projektu chodzi wyłącznie o hałdy odpadów górniczych, czy również o resztki wykopanych złóż, których nie opłacało się dalej eksploatować, jak w przypadku odkrywki Koźmin — zauważa Katarzyna Czupryniak. — Tak czy inaczej projekt PSP2050 to ogromne zagrożenie dla lokalnych społeczności, które, choć w końcu doczekały się zakończenia wydobycia, nie będą mogły zacząć normalnie się rozwijać!

To nie koniec problemów, które PSP2050 może zafundować samorządom. Projekt przewiduje także nakładanie sankcji na samorządy, które bronią swoich gmin przed ochroną złóż.

Organizacje pozarządowe zapowiadają złożenie uwag do dokumentu. Czy to wystarczy, aby ochronić gminy przed złożeniem ich na węglowym stole ofiarnym?

Źródła:

[1] https://wroclaw.tvp.pl/54290451/ochrona-zloza-surowca-z-ktorego-rezygnuje-cala-europa

[2] http://geoportal.pgi.gov.pl/css/surowce/images/2020/bilans_2020.pdf

[3]https://www.prawo.pl/zdrowie/obszar-ochrony-uzdrowiskowej-rogozno,240474.html

[4]https://www.pgi.gov.pl/images/stories/artykuly/wegiel_brunatny/tekst_kasin_2.pdf

[5]https://rozwojtak-odkrywkinie.pl/wiadomosci/item/593-ochrona-zloz-wegla-blokuje-inwestycje-jak-samorzady-i-mieszkancy-moga-bronic-sie-przed-niesprawiedliwymi-przepisami

Autorka: Maria Wittels

Photo by Mika Baumeister on Unsplash

Input your search keywords and press Enter.