Now Reading:
Ile kosztuje nas uzależnienie od węgla kamiennego w Polsce?

Ile kosztuje nas uzależnienie od węgla kamiennego w Polsce?

  • W pierwszych trzech kwartałach minionego roku przychody spółek węglowych były niższe o 3,5 miliarda zł niż w analogicznym okresie 2019 roku i wyniosły 19,6 mld złotych. Średnio sektor na sprzedaży każdej tony węgla tracił 59,49 zł, a łącznie jego straty (do końca września) wyniosły 3,35 mld zł netto. 
  • Na koniec listopada 2020 roku straty sektora wzrosły do 3,84 mld zł netto – wynika z najnowszych danych, do których dotarła “Rzeczpospolita”.
  • Choć winą za aktualny stan sektora można po części obarczać sytuację związaną z pandemią koronawirusa, na niekorzyść polskiego górnictwa od lat działają również: wzrost kosztów wydobycia, spadek konkurencyjności wydobywanego węgla względem tańszego surowca na rynkach światowych oraz unijne cele dekarbonizacji poszczególnych gospodarek.
  • Analizy think-tanku WiseEuropa wskazują na ogromne koszty uzależnienia Polski od węgla w perspektywie długoterminowej. Według wyliczeń, które uwzględniały zarówno koszty związane z funkcjonowaniem górnictwa, jak i energetyki węglowej, w latach 1990-2016 dopłaciliśmy do działalności kopalń i  elektrowni prawie 230 miliardów zł. Wśród kosztów eksperci think-tanku wymieniają m.in. dokapitalizowywanie kopalń oraz dotacje związane z emeryturami i rentami górniczymi.
  • Ogromne koszty oznaczać będzie również planowana transformacja regionu śląskiego, jednak te – w przeciwieństwie do podtrzymywania tracącego na rentowności górnictwa – potraktować można jako inwestycję. Póki co jednak nie znamy szczegółów na temat całościowego planu wsparcia dla Śląska, a rząd wciąż nie osiągnął porozumienia ze związkami zawodowymi.

Ogłoszone pod koniec 2020 roku dane Ministerstwa Aktywów Państwowych wskazują na nienajlepszą kondycję górnictwa węgla kamiennego w Polsce. Jak wynika z danych za pierwsze trzy kwartały roku. przychody w sektorze górniczym spadły o ponad 3,5 mld zł. Wyniosły one ok. 19,6 mld zł, podczas gdy w analogicznym okresie roku 2019 wynosiły 23,1 mld zł. Przeliczając przychody na ilość wydobywanego węgla, okazuje się, że na każdej sprzedanej tonie kopalnie straciły średnio 59,49 zł, przy czym w 2019 roku było to średnio 17,63 zł zysku. Łączną stratę sektora (netto) we wspomnianych trzech kwartałach oszacowano na ponad 3,35 mld zł.

Na koniec listopada 2020 roku straty sektora wzrosły natomiast jeszcze do 3,84 mld zł netto– wynika z informacji, które Ministerstwo Aktywów Państwowych przekazało “Rzeczpospolitej”. W 2019 roku, w okresie styczeń-listopad było to 69 mln zł straty. 

Problemy dotknęły m.in. Polską Grupę Górniczą, która rok zakończyła ostatecznie ze stratą 2 miliardów złotych. Krytycznie jej kondycję ocenił niedawno Bogusław Ziętek, przewodniczący związku zawodowego Sierpień ’80, który w rozmowie z portalem wnp.pl mówił o braku środków na wypłatę lutowej “czternastki” i marcowych wynagrodzeń. Krytykował także strategię rządowych działań: “Nie wierzę, żeby rząd miał dogadane z Komisją Europejską wprowadzenie szybkiego mechanizmu dopłat do wydobycia węgla oraz harmonogram likwidacji kopalń. Polityka rządu polega już tylko na tym, by przeżyć jeszcze jeden dzień, przetrwać jeszcze jeden miesiąc, bez żadnego planu i rozwiązań na przyszłość”.

W odpowiedzi na wypowiedzi Ziętka Polska Grupa Górnicza wydała oświadczenie, w którym zapewniła, że zamierza terminowo wypłacać wynagrodzenia. W odniesieniu do aktualnej kondycji spółki podkreślono, że “Zarząd PGG S.A. podejmuje szereg działań w celu zrównoważenia sytuacji płynnościowej wynikającej ze znacznego zmniejszenia odbiorów węgla przez kluczowych klientów oraz skutków panującej pandemii”.

Na początku grudnia 2020 roku kondycję największego przedsiębiorstwa górniczego w kraju analizował portal Wysokie Napięcie. Zwrócono uwagę m.in. na niepewny los wsparcia spółki z Polskiego Funduszu Rozwoju oraz brak ostatecznych decyzji w sprawie szczegółów strategii restrukturyzacji sektora górniczego w Polsce.

Rosną koszty, spada konkurencyjność

Choć za wspomniane straty odpowiada w dużej części trwająca pandemia koronawirusa, warto zwrócić uwagę także na działające od lat czynniki, niesprzyjające górnictwu węgla kamiennego w Polsce: rosnące ceny wydobycia surowca, konkurencję na rynkach światowych oraz trend zmierzający do dekarbonizacji europejskich gospodarek. Szerzej na ten temat pisaliśmy m.in. TUTAJ oraz TU.

Jak podaje portal Wysokie Napięcie, średni koszt produkcji 1 tony węgla kamiennego w Polsce w 2019 roku wyniósł prawie 346 złotych. Dla porównania, w roku 2006 było to niespełna 176 złotych. Równocześnie w ostatnich kilku latach znacząco spadła wydajność wydobycia, która w 2019 roku osiągnęła poziom niższy niż 15 lat wcześniej, a także wielkość wydobycia.Jak wynika z danych Agencji Rozwoju Przemysłu, w 2008 roku w Polsce wydobyto blisko 84 mln ton węgla, przy czym dekadę później były to już tylko 63 mln ton. 

W okresie od stycznia do listopada 2020 roku wydobyto 49,4 mln ton węgla kamiennego, czyli o niemal 7,3 mln ton mniej niż rok wcześniej – podaje “Rzeczpospolita”. Równocześnie, do października sprowadziliśmy 10,3 mln ton “czarnego złota”, z czego 86 proc. stanowił węgiel energetyczny, a 14 proc. węgiel koksowy.

Tymczasem, jak wylicza portal Business Insider, w 2019 roku, rekordowym pod względem importu “czarnego złota”, węgiel z Federacji Rosyjskiej przywożono do Polski po cenie równej średnio ok. 303 złotych za tonę. Jeszcze tańsza była tona surowca sprowadzanego z Kolumbii, średnio po ok. 280 złotych, a także z Republiki Południowej Afryki – po 238 złotych. 

“Ukryty rachunek za węgiel”

W związku z uzależnieniem polskiej energetyki od węgla kamiennego hurtowe ceny energii elektrycznej były przez większość 2020 roku najwyższymi w Europie – wyliczają analitycy z think-tanku Ember.

Z danych WiseEuropa wynika jednak, że to nie wszystkie koszty, które ponosimy w skutek uzależnienia od węgla kamiennego. Według wyliczeń zawartych w raporcie „Ukryty rachunek za węgiel. Wsparcie górnictwa i energetyki węglowej w Polsce – wczoraj, dziś i jutrotylko w latach 1990-2016 dołożyliśmy do górnictwa i energetyki opartej na węglu blisko 230 mld zł. Rocznie to średnio 8,5 mld zł.

Skąd aż taka kwota? Z wyliczeń ekspertów WiseEuropa wynika, że w ciągu wspomnianych 26 lat na dotacje dla kopalni, w tym umorzenia zobowiązań wobec państwa, wydano 78,4 mld złotych. Najwięcej wydatków wynikało jednak z zobowiązań dotyczących emerytur i rent górniczych, dla których dotacje kosztowały nas w tym czasie 86,5 mld złotych. 

Oczywiście trudno winić górników za to, że pobierają świadczenia, które im obiecano, jednak to od rządzących krajem zależała i zależy wysokość składek odprowadzanych przez spółki węglowe. 

Jak wynika z niedawnych obliczeń opublikowanych na łamach “Wyborczej”, statystycznie pracujący obecnie górnik odprowadzi do systemu 750 tys. złotych, co powinno wystarczyć na 13,5 roku pobieranych przez niego świadczeń. Ponieważ na emeryturę przechodzi on w wieku 50 lat, średnio trzeba dołożyć do tej kwoty co najmniej drugie tyle. Na koszt wszystkich podatników.

Eksperci think-tanku WiseEuropa podkreślają ponadto, że wspomniana kwota 230 mld złotych nie obejmuje tzw. kosztów zewnętrznych, które w przypadku elektroenergetyki węglowej wiążą się m.in. z uszczerbkiem na zdrowiu obywateli. Między innymi w związku z problemem zanieczyszczeń powietrza pyłami zawieszonymi PM10 i PM2,5, tlenkami siarki oraz azotu. 

Input your search keywords and press Enter.