Now Reading:
Ile istnień ludzkich można uratować wyłączając elektrownie węglowe?

Ile istnień ludzkich można uratować wyłączając elektrownie węglowe?

  • Emisje dwutlenku węgla to główna przyczyna pogłębiających się zmian klimatu, które pociągają za sobą skutki dla zdrowia i życia wielu osób. Naukowiec z Columbia University postanowił obliczyć, ile osób można byłoby uratować, ograniczając poziom emisji CO2.
  • Z jego szacunków wynika, że przeciętna amerykańska elektrownia węglowa, emitując rocznie około 4 mln ton CO2, przyczynia się do śmierci 904 osób na świecie w latach 2020-2100. 
  • W przeliczeniu na ilość wyemitowanego dwutlenku węgla wnioski prezentują się następująco: emisja 4,4 tys. ton CO2 do atmosfery (pow. poziomu z 2020 roku) przełoży się na śmierć jednej osoby do końca wieku. Wyniki przytoczonych analiz opublikowano na łamach “Nature Communications”.

W kontekście skutków postępujących zmian klimatu dużo mówi się o związanych z nimi stratach, często przeliczanych na miliardy dolarów lub też procent wskaźnika PKB. R. Daniel Bressler, doktorant z Columbia University, postanowił znaleźć inną miarę: zestawiając szacunkową liczbę zgonów, spowodowaną przez zmiany klimatu, z emisjami dwutlenku węgla, które się do nich przyczyniają. 

Choć sam autor podkreśla, że jego wyliczenia najprawdopodobniej są niedoszacowane, wyniki pozwalają spojrzeć nieco inaczej na emisje CO2 powodowane przez działalność ludzką. Rezultaty przytaczanych analiz opublikowano na łamach czasopisma naukowego “Nature Communications”.

Z szacunków Bresslera wynika, że wyemitowanie do atmosfery 4,4 tys. ton dwutlenku węgla (ponad poziom z 2020 roku) przełoży się na śmierć jednej osoby w latach 2020-2100. W tym ujęciu przeciętna amerykańska elektrownia węglowa, emitując rocznie około 4 mln ton CO2, przyczynia się do śmierci 904 osób na świecie do końca wieku. Dla porównania, polska Elektrownia Bełchatów w 2020 roku wyprodukowała ok. 30 mln ton CO2.

Autor badania ostrzega jednak, że prognozowana liczba przedwczesnych zgonów jest najprawdopodobniej niedoszacowana. W komunikacie opublikowanym przez uczelnię czytamy, że analiza ma jedną zasadniczą wadę:  uwzględnia tylko bezpośrednią śmiertelność związaną ze wzrostem temperatur, m.in. ze względu na udar cieplny. Pomija natomiast możliwe zgony pośrednio związane ze zmianami klimatu, które są mniej lub bardziej trudne do oszacowania. Chodzi o skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych, powodzie, nieurodzaj, rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych czy nawet wojny. Faktyczne skutki zmian klimatu mogą być więc znacznie dotkliwsze niż zakłada omawiana analiza.

Badanie opublikowane na łamach “Nature Communications” zwraca uwagę także na inny problem, związany z dyskusją nad ograniczeniami emisji dwutlenku węgla: globalne nierówności w emisyjności, wynikające z różnic w stylach konsumpcji w poszczególnych krajach. 

Wspomniane 4,4 tys. ton CO2, czyli wartość, którą powiązano ze śmiercią jednej osoby z powodu zmian klimatu, odpowiadają emisjom (przeciętnie) 3,5 mieszkańca Stanów Zjednoczonych w ciągu całego życia. W przypadku przeciętnych mieszkańców planety do wyprodukowania takiej ilości CO2 potrzeba jednak blisko 13 osób (12,8). W Niemczech czy Rosji byłoby to przeciętnie 5-6 mieszkańców, w Indiach prawie 35 osób, natomiast w Nigerii – ponad 146.

Photo by Marcelo Leal on Unsplash

Input your search keywords and press Enter.