Now Reading:
Finał batalii mieszkańców Rybnika z inwestorem ws. planów budowy kopalni węgla kamiennego „Paruszowiec”?

Finał batalii mieszkańców Rybnika z inwestorem ws. planów budowy kopalni węgla kamiennego „Paruszowiec”?

kopalnia węgla kamiennego

Epidemia COVID-19 w Polsce trwa w najlepsze, zwiastując nadchodzący kryzys ekonomiczny. Wiele polskich przedsiębiorstw stara się przygotować na chude czasy, zmniejszając koszty prowadzenia działalności. Przykładem są tu spółki wydobywcze jak PGG, która zaproponowała górnikom jeden dzień przestoju w tygodniu, co pozwoliłoby jej ubiegać się o środki z tytułu tarczy antykryzysowej i akumulować gotówkę. Nie wszystkie jednak zdają się działać według rachunku ekonomicznego. Spółka Bapro – lekceważąc względy społeczne, zdrowotne, środowiskowe, jak również ekonomiczne – wykorzystuje czas epidemii, by wywalczyć zgodę na budowę kopalni Paruszowiec w Rybniku.

Zacznijmy od początku. W 2012 spółka Bapro zgłosiła plan rozpoznania złoża Paruszowiec i uzyskała od władz miasta Rybnik pozytywną odpowiedź oraz koncesję na te działania od ministra środowiska. Następnie – jak zaznacza zarząd spółki – w 2015 roku została podpisana deklaracja współpracy z Rybnikiem w celu realizacji inwestycji (co jednak jest dyskusyjne, piszemy o tym dalej).

W miarę upływu czasu zmieniła się jednak zarówno sytuacja sektora polskiego górnictwa, m.in. poprzez rosnące ceny uprawnień do emisji, spadek konkurencyjności polskiego węgla wobec sprowadzanego surowca, jak też zmianie uległo podejście miasta do inwestycji po przeprowadzeniu konsultacji społecznych i krytycznym nastawieniu mieszkańców do planów budowy kopalni węgla kamiennego. I trudno się dziwić Rybniczanom w sytuacji, gdy w Polsce zanieczyszczone powietrze spowodowane m.in. spalaniem węgla doprowadza do przedwczesnej śmierci niemal 50 tys. osób rocznie, a Rybnik utrzymuje się na podium polskich miast z najwyższym stężeniem pyłów zawieszonych i rakotwórczego benzo[a]pirenu w powietrzu. Samym mieszkańcom nie widzi się też doświadczanie przez następne kilkadziesiąt lat wstrząsów sejsmicznych, przez które pękają ściany budynków. Ponadto Bapro zakłada lokalizację kopalni Paruszowiec w pobliżu pięknego Parku Krajobrazowego „Cysterskie Kompozycje Krajobrazowe Rud Wielkich”, którego część leży nad złożem węgla, a w związku z tym teren ten uległby znacznemu przekształceniu i degradacji.

Od kilku lat Bapro czeka na wydanie decyzji środowiskowej, która umożliwi zdobycie koncesji na wydobycie złoża – jeszcze cztery lata temu spółka liczyła, że nastąpi to w 2017 r. Do tego jednak nie doszło, gdyż planami inwestora zainteresowali się mieszkańcy, którzy zaniepokojeni o swoje gospodarstwa wspólnie zaprotestowali przeciw budowie kopalni oraz zgłosili do RDOŚ uwagi do raportu o oddziaływaniu na środowisko kopalni Paruszowiec.

Sprzeciw mieszkańców stał się na tyle głośny, że zainteresował się nim rząd. Za sprawą wiceministra energii Adama Gawędy, który na początku października ubiegłego roku na specjalnie zwołanym briefingu zapowiedział, że kopalnia Paruszowiec nie powstanie, wydawało się, że sytuacja sprzyja mieszkańcom i że nie muszą oni już protestować. Jak się później okazało, był to dopiero początek ich batalii. 

Dzień po październikowych wyborach parlamentarnych mieszkańcy Rybnika pojechali do Warszawy, aby protestować przeciwko podpisaniu tak zwanej specustawy węglowej. Ostrzegał przed nią Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, wskazując, że będzie ona służyła wyłącznie interesom biznesów, ignorując potrzeby mieszkańców. Gdyby ustawa została uchwalona, samorząd straciłby decyzyjność w zakresie gospodarowania terenem i możliwość skutecznej obrony interesów lokalnych społeczności. „Wystarczy, że dane złoże znajdzie się w rządowym wykazie zasobów o „podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej”, by koło domów i pod domami mogła wyrosnąć kopalnia węgla kamiennego. I to nawet wtedy, kiedy miejscowy plan zagospodarowania – na którego podstawie ludzie podejmowali decyzję o tym, gdzie chcą mieszkać – stanowi, że dany teren nie może być przeznaczony na wydobycie – ostrzegał RPO Bodnar.

Obywatelski sprzeciw przyniósł mieszkańcom zwycięstwo i specustawa została zdjęta z sejmowej komisji. Protestujący byli jednak świadomi kruchości swojego sukcesu, dlatego Agata Tucka-Marek, prezes Krajowego Stowarzyszenia Poszkodowanych Działalnością Geologiczno-Górniczą zapowiedziała wtedy podjęcie prac przez stowarzyszenie nad legislacją, która zagwarantuje mieszkańcom Rybnika bezpieczeństwo.

Miesiąc później – w listopadzie – Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska ogłosiła  przesunięcie terminu wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla wydobycia złoża Paruszowiec. Zwłokę RDOŚ uzasadniła potrzebą analizy przedłożonych przez spółkę Bapro wyjaśnień do uwag, które 6000 mieszkańców zgłosiło w maju z powodu oddziaływania tej inwestycji na środowisko.

Oprócz RDOŚ znów krytycznie o planach inwestycyjnych Bapro wypowiadał się w nowo powołanym rządzie pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa Adam Gawęda: „Udostępnienie i projektowana eksploatacja pokładów tu na Paruszowcu pokazała, że to są pokłady nieperspektywniczne o bardzo dużym nachyleniu, o dużym zróżnicowaniu, wielu wycienieniach, bardzo mocno zawodnione również z występującymi solankami, w związku z tym kopalnia Chwałowice odstąpiła od tego. Później powstała Rybnicka Spółka Węglowa, która definitywnie i kategorycznie odstąpiła od projektu budowy kopalni tu na Paruszowcu”.

Sceptycyzm rządu i opieszałość RDOŚ zdawały się napawać mieszkańców optymizmem i nareszcie mogli oni odetchnąć z ulgą. Te wydarzenia nie zamknęły jednak na długo rozdziału pt. „Walka o Paruszowiec”. 27 marca 2020 Adam Gawęda został odwołany z pełnionej funkcji, a w kwietniu – w samym centrum trwania epidemii koronawirusa w Polsce – RDOŚ niespodziewanie ogłosił zakończenie postępowania dowodowego w sprawie wniosku firmy BAPRO, która zamierza budować w Rybniku kopalnię węgla kamiennego. Wszystko wskazywało na to, że decyzja środowiskowa będzie pozytywna dla inwestora. Mieszkańcy byli zszokowani, bo nie dość, że Dyrekcja wydawała się wcześniej nieprzychylna projektowi, to na dodatek specustawa koronawirusowa wstrzymuje wszelkie terminy administracyjne.

Miłosz Jakubowski, prawnik z Fundacji Frank Bold wskazał tutaj odmienność postępowania katowickiego organu w stosunku do nadrzędnej do niego Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska: “W sytuacji pandemii, podczas której GDOŚ zawiesza postępowanie o decyzję środowiskową dla złoża Imielin-Północ, katowicki RDOŚ nie widzi takiego problemu i próbuje przyspieszyć procedurę w nieodpowiednim terminie”.

Sesja rady miasta na temat zmiany MPZP

Rybniczanie zaniepokojeni nagłą aktywnością Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska postanowili działać. Zaplanowali na 23 kwietnia sesję rady miasta, podczas której miało odbyć się głosowanie nad zmianą Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP), która uniemożliwiłaby spółce Bapro postawienie kopalni w wyznaczonym przez nią miejscu. Nad planem zmiany MPZP w Rybniku pracowano już od kwietnia 2019 r., jednak cała procedura wprowadzenia takich zmian trwa co najmniej 9 miesięcy. Warto dodać, że już w grudniu ubiegłego roku radni Rybnika zaplanowali na 31.03.2020 sesję rady miasta, podczas której miało odbyć się powyższe głosowanie. W wyniku wybuchu pandemii koronawirusa w Polsce sesję postanowiono przełożyć.

Zanim jednak doszło do sesji, do walki o kopalnię postanowiła bezpośrednio włączyć się sama spółka – prezesi Bapro wystosowali 21 kwietnia list do rybnickich radnych, w którym naciskali na odrzucenie projektu zmiany MPZP. Decyzję argumentowali oczywiście poniesionymi przez siebie nakładami finansowymi, ale także pokusili się o wykorzystanie panującej epidemii koronawirusa do podparcia swoich nacisków: „Chcielibyśmy również zwrócić uwagę, że nasza inwestycja staje się szczególnie pożądana w związku z obecną sytuacją epidemiczną w Polsce i na świecie, która to z pewnością spowoduje zapaść gospodarczą, recesję, upadek wielu firm, a co za tym idzie ogromny wzrost bezrobocia. Taka sytuacja dotyczy również górnictwa”. 

Interesująca i pokrętna wydaje się logika Bapro, gdy zobaczymy, w jak trudnej sytuacji znajduje się obecnie przemysł wydobywczy – spadające zapotrzebowanie na energię, rosnące ceny uprawnień do emisji, niekonkurencyjność polskiego węgla. Pod koniec marca spółka PGG – a więc znacznie większy potentat wydobywczy – ogłosiła, że Enea oraz Tauron nie zamówiły od niej na kwiecień ani tony polskiego węgla. A w chwili obecnej próbuje ratować sytuację finansową, redukując koszty poprzez zmniejszenie wymiaru pracy górników. Do tego dochodzą naciski Izby Gospodarczej Ciepłownictwa Polskiego, która chce wynegocjować od spółki niższe ceny węgla kamiennego. Surowiec w PGG kosztuje bowiem nawet 20 proc. więcej niż w innych spółkach i 30 proc. więcej niż importowany.

Mieszkańcy Rybnika jawnie odpowiadają na argumenty o rzekomych zyskach dla miasta: „Bapro stara się wpłynąć na radnych powtarzając jak mantrę brednie o niesamowitych korzyściach dla miasta przy braku realnych zagrożeń. My możemy powtarzać, że zagrożenia są, ich skala jest ogromna a korzyści w dłuższej perspektywie nie będzie. Trudno uwierzyć, żeby radni dali się omamić czczymi słowami ludzi, którym na Rybniku na pewno nie zależy – informują mieszkańcy zrzeszeni w grupie „Nie dla eksploatacji złoża Paruszowiec”. 

Najbardziej jednak niepokoi fakt, że Bapro w liście wydaje się zapowiadać ewentualne roszczenia sądowe w przypadku uchwalenia zmiany o MPZP przez radnych: „Jesteśmy zaskoczeni obecnymi działaniami zmierzającymi do uniemożliwienia realizacji naszych planów tym bardziej, że już w 2015 r. miasto Rybnik wiążąco i na piśmie zadeklarowało współpracę ze Spółką w kierunku realizacji przedsięwzięcia. Ta deklaracja doprowadziła nas do obecnego etapu i w związku z tym poniesienia wielomilionowych nakładów. Aktualne działania, stanowią wg nas naruszenie wcześniejszych wiążących deklaracji i prowadzą do strat poniesionych przez naszą firmę. Również wyrządzają szkody dla interesu Miasta oraz bezpieczeństwa energetycznego kraju”.

Choć w poprzednim zarządzie miasto rzeczywiście wyrażało zainteresowanie planami budowy kopalni węgla kamiennego i potencjalnymi korzyściami, to, jak wskazuje Wojciech Kiljańczyk, przewodniczący rady miasta Rybnika, nie było wówczas żadnej wiążącej deklaracji. Natomiast z komentarzy pod artykułami sprzed pięciu lat można wyczytać, że już wtedy mieszkańcy Rybnika sceptycznie podchodzili do sugestii Bapro o korzyściach budowy Paruszowca. Wreszcie o ryzyku biznesowym poniesionym przez firmę – wynikającym z braku przychylności radnych do projektu – dowodzi protokół z Komisji Posiedzenia Górniczego, Ekologii i Rolnictwa Rady Miasta z 2016 r., w którym to radni Rybnika wskazywali negatywny wpływ kopalni na środowisko oraz infrastrukturę miejską. Poddana w wątpliwość została także możliwość przekonania mieszkańców do realizacji inwestycji. 

Miłosz Jakubowski także skomentował doniesienia Bapro o stratach finansowych: “Inwestor nie ma podstaw dochodzenia o odszkodowania na podstawie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, bo według naszej wiedzy nie jest właścicielem ani użytkownikiem wieczystym działek na terenie planowanej kopalni węgla kamiennego. Ponadto miasto nie mogło na tak wczesnym etapie dać gwarancji zgody na budowę kopalni, która zresztą nie leży w kompetencji miasta, ponieważ kluczowe decyzje – o środowiskowych uwarunkowaniach oraz koncesję na wydobywanie kopalin – wydają odpowiednio RDOŚ i Minister Środowiska. Spółka podjęła ryzyko i jest sama sobie winna poniesionym stratom finansowym. Słowa zarządu Bapro tym bardziej zdumiewają, że już rok temu rada Rybnika podjęła uchwałę wyrażającą negatywny stosunek do inwestycji”.

W odpowiedzi na list Bapro, swoje pismo wystosowały do radnych Fundacja 360! oraz Rybnicki Alarm Smogowy, wspierany w tym postępowaniu przez prawników z krakowskiej Fundacji Frank Bold. W swoim apelu organizacje zachęciły do głosowania za zmianą MPZP i odniosły się do treści listu inwestora:

– „Uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego nie umożliwi BAPRO sp. z o.o. występowania z roszczeniami odszkodowawczymi względem miasta”;

– „Planowana inwestycja będzie powodować znaczące, negatywne oddziaływanie na środowisko, w szczególności na stosunki wodne”;

– „Wydobycie węgla kamiennego ze złoża „Paruszowiec” nie jest uzasadnione ekonomicznie, nie wpłynie pozytywnie na rozwój miasta oraz jest sprzeczne z unijną polityką klimatyczną”.

Organizacje skomentowały także nieuzasadnione w obecnym czasie działania RDOŚ: „Wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla planowanej kopalni nie może nastąpić w trakcie ogłoszonego Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dn. 20 marca 2020 r. stanu epidemii”.

Dlaczego budowa kopalni węgla kamiennego Paruszowiec nie ma sensu?

Choć inwestorzy żarliwie bronią swoich planów postawienia kopalni, zobaczmy, dlaczego ten projekt po prostu się nie opłaca:

– Rybnik nie potrzebuje kopalni na terenie miasta, bo w jego pobliżu funkcjonują już 3 kopalnie węgla kamiennego: „Chwałowice”, „Jankowice” i „Rydułtowy” (a nieco dalej kolejne: „Marcel”, „Anna”, „Borynia”). W Polsce spada zapotrzebowanie na węgiel, który jest za drogi i nie opłaca się go wydobywać. Widać to nie tylko po działaniach PGG, ale też po tegorocznych rekordowo wielkich zwałach węgla. W styczniu tego roku związkowcy z kopalni „ROW” skarżyli się, że zaczyna brakować miejsca do magazynowania surowca, którego leżą tam setki tysięcy ton.

– W obliczu zaostrzającej się polityki klimatycznej Unii Europejskiej spalanie węgla, a co za tym idzie jego wydobycie, staje się zwyczajnie za drogie. Już w wielu miejscach fedrowanie przestało się opłacać – nie tylko ze względu na głębokość pokładów, ale także wydajność pracy polskich górników na poziomie poniżej tysiąca ton węgla rocznie (ok. 650 t). Z zapowiedzi większości polskich polityków wynika, że udział węgla w miksie energetycznym naszego kraju będzie konsekwentnie spadał. A jak pokazuje przykład Szwecji, która zamknęła w kwietniu bieżącego roku ostatnią elektrownię węglową na dwa lata przed planem, kraje UE realizują swoje ambicje szybciej, niż zakładały.

– Obszar oddziaływania kopalni obejmowałby ok. 500 budynków, w różnych kategoriach szkód górniczych. Kilkadziesiąt z nich znajduje się na terenie osiadania gruntu powyżej 4 m, a co za tym idzie wielu mieszkańców trzeba by było przesiedlić. Mimo braku przeprowadzonej inwentaryzacji, Bapro zaproponowało jednak mieszkańcom 65 najbardziej narażonych na szkody domów wykup nieruchomości lub wypłatę odszkodowania w wysokości wartości odtworzeniowej. Osiadanie gruntów oznacza też koniec dla rybnickiej fabryki Purmo, która jest największym producentem grzejników firmy Rettig Heating sp. z o.o.

– Nie tylko osoby prywatne będą poszkodowane przez powstanie tej kopalni węgla kamiennego. Miasto poniesie koszty z powodu uszkodzenia linii kolejowej nr 140 Katowice Ligota – Nędza i drogi wojewódzkiej 925, a także przez zniszczoną infrastrukturę (rurociągi magistralne GPW, sieci energetyczne i gazowe). Jak zauważa Michał Mroszczak z „NIE dla eksploatacji złoża „Paruszowiec”, najbardziej dotkliwe będą „nieodwracalne zaburzenia stosunków wodnych, powstanie zalewisk bezodpływowych i konieczność stałego pompowania wód, osiadanie terenów zagrożonych powodziami i konieczność budowy nowych zabezpieczeń przeciwpowodziowych”. Dodatkowo po zamknięciu kopalni (wg planu spółki w 2049 roku) utrzymanie tych wszystkich urządzeń i obiektów będzie stało po stronie miasta.

Zastanawiająca wydaje się w ogóle sama próba realizacji wartego 8 mld złotych przedsięwzięcia przez nieznaną spółkę Bapro, której kapitał zakładowy wynosił  zaledwie 10 tys. zł i która nie ma doświadczenia w realizacji podobnych inwestycji. Istnieje możliwość, że koncesja na wydobycie nie byłaby wykorzystana bezpośrednio przez tę spółkę, natomiast została sprzedana innemu (potencjalnie zagranicznemu) inwestorowi.

Kres batalii?

W czwartek 23 kwietnia 2020 roku wszyscy radni niemal jednogłośnie zagłosowali za uchwaleniem zmiany MPZP (23 głosy za, 1 osoba wstrzymała się). Uchwała została opublikowana w dzienniku urzędowym województwa śląskiego i wchodzi w życie w piątek 8 maja, co jak wskazuje Miłosz Jakubowski “uniemożliwia wydanie pozytywnej decyzji środowiskowej przez katowicki RDOŚ na budowę zakładu górniczego w tym miejscu”. Czy jednak decyzja radnych Rybnika, korespondująca z interesami mieszkańców, oznacza koniec walki o kopalnię Paruszowiec? Niekoniecznie, decydujące będzie stanowisko śląskiego wojewody, który w ciągu 30 dni może unieważnić uchwałę radnych. Jeśli tak się stanie, mieszkańców i władze Rybnika czeka dalsze postępowanie prawne, w tym m.in. skarga do sądu administracyjnego.

Źródła:
https://rybnik.naszemiasto.pl/
https://www.rybnik.com.pl/
https://plus.dziennikzachodni.pl/
https://www.slaskibiznes.pl/

Input your search keywords and press Enter.