Now Reading:
Elektrownia Turów: OZE zamiast węgla brunatnego? To możliwe, z korzyścią dla klimatu, środowiska i gospodarki

Elektrownia Turów: OZE zamiast węgla brunatnego? To możliwe, z korzyścią dla klimatu, środowiska i gospodarki

  • Elektrownia Turów wyemitowała w ubiegłym roku 5,5 miliona ton CO2 do atmosfery. Tym samym jest to jeden z najbardziej szkodliwych dla klimatu obiektów w Polsce, obok m.in. elektrowni w Bełchatowie (32,74 mln ton CO2) oraz w Kozienicach (10,46 mln ton CO2).
  • Obiekt zasilany jest węglem brunatnym, wydobywanym w pobliskiej kopalni odkrywkowej. Tego rodzaju górnictwo nie jest obojętne dla środowiska naturalnego, oddziałując m.in. na wody podziemne.
  • W świetle aktualnej polityki klimatycznej los energetyki opartej na węglu brunatnym wydaje się przesądzony. Na jej niekorzyść przemawiają także względy stricte ekonomiczne: spadek kaloryczności wydobywanego w Polsce surowca i rosnące koszty produkcji energii, związane m.in. z uprawnieniami do emisji CO2.
  • Z wyliczeń przygotowanych dla Krajowej Izby Klastrów Energii wynika, że węglowa Elektrownia Turów mogłaby zostać skutecznie zastąpiona za sprawą energii ze słońca, wiatru i biomasy, przy wsparciu elektrowni szczytowo-pompowej zbudowanej w miejscu wyrobiska kopalni.
  • Z raportu KIKE wynika, że zastąpienie energetyki węglowej może w tym przypadku wiązać się z oszczędnościami rzędu 63 miliardów złotych na przestrzeni 25 lat. Związane z transformacją inwestycje zapewniłyby w regionie od 4,5 tys. do 7,8 tys. miejsc pracy.

Elektrownia Turów, wraz z zasilającą ją kopalnią odkrywkową, od lat wzbudza kontrowersje. Obiekt produkuje energię elektryczną w oparciu o węgiel brunatny, którego spalanie wiąże się z większymi emisjami gazów cieplarnianych, niż w przypadku węgla kamiennego. Moce zainstalowane w dolnośląskiej elektrowni to obecnie blisko 1500 MW, a emisje związane z działaniem obiektu wyniosły w ubiegłym roku 5,5 mln ton CO2.

Obecnie trzy bloki zapewniają kompleksowi po 235 MW mocy, a kolejne trzy po 260 MW. Mimo iż aktualna polityka klimatyczna – wynikająca z postanowień na szczeblu unijnym, ale i wyrażona w oficjalnym projekcie Polityki Energetycznej Państwa do 2040 roku – wymaga zastępowania wysokoemisyjnych surowców źródłami alternatywnymi, w Elektrowni Turów trwają prace nad nowym blokiem węglowym (o mocy 496 MW). Zgodnie z najnowszymi komunikatami ma on szansę na uruchomienie wiosną przyszłego roku.

W tym kontekście ciekawe wydają się najnowsze plany właściciela elektrowni i kopalni, tj. Polskiej Grupy Energetycznej, która chce pozbywać się ze swojego portfela inwestycji węglowych, stawiając na neutralność klimatyczną do roku 2050. Aktywa węglowe (w tym m.in. obiekty w Bełchatowie) trafią najprawdopodobniej do nowej spółki państwowej, gdzie podejmowane będą decyzje o ich dalszych losach. PGE deklaruje natomiast, że skupi się na inwestycjach w źródła odnawialne.

Przeczytaj także: Mit: Kopalnie węgla brunatnego nie mają wpływu na wody podziemne i powierzchniowe

Poza wpływem na klimat, wynikającym bezpośrednio z emisji CO2, kontrowersje wzbudza także kopalnia odkrywkowa dostarczająca surowiec dla Elektrowni Turów. Jak każdy tego rodzaju obiekt, odkrywka ta nie jest obojętna dla lokalnego środowiska i może wpływać m.in. na stan wód podziemnych. Oddziałuje także na miejscową faunę i florę, jako inwestycja z założenia obejmująca duży obszar, który przeznacza się na prowadzenie działań wydobywczych.

To właśnie z powodów środowiskowych mieszkańcy Bogatyni i okolic – gdzie znajduje się kompleks Turów – protestowali pokojowo pod koniec sierpnia w związku z planami kontynuowania wydobycia w regionie. Wspólnie z nimi – w miejscu styku granic Polski, Czech i Niemiec – protestowali także aktywiści zza południowej i zachodniej granicy.

Co jednak warte odnotowania, przy okazji protestu pojawili się także zwolennicy zachowania odkrywek, choćby ze względu na obawy przed bezrobociem. Spółka PGE zaprzeczyła z kolei, by jej działalność wydobywcza w Bogatyni wpływała na ujęcia wody pitnej u południowych sąsiadów. W związku z przedłużeniem koncesji na wydobycie węgla w odkrywce Turów skargę do Komisji Europejskiej złożyły Czechy.

OZE zastąpi węgiel brunatny?

Poza argumentami klimatycznymi i środowiskowymi na niekorzyść węgla brunatnego przemawiają w ostatnich latach także czynniki ekonomiczne. Jak podaje portal Wysokie Napięcie, na przestrzeni ostatnich 10 lat istotnie spadła kaloryczność wydobywanego w Polsce węgla brunatnego: z 8812 kJ/kg do 7880 kJ/kg. Oznacza to, że do wytworzenia tej samej ilości energii potrzeba więcej surowca. Wzrosło ponadto zużycie energii na potrzeby własne w elektrowniach opartych na węglu brunatnym: z 8,75 proc. do 9,78 procent.

Portal zwraca uwagę, że wobec spadku konkurencyjności, na który składają się m.in. koszty związane z emisją CO2, bloki w Elektrowni Turów pracowały w 2018 roku 4,2 tys. godzin, natomiast w ubiegłym – 3,2 tysiąca. Zaprojektowano je natomiast na 7-8 tys. godzin pracy. Na temat kosztów związanych z emisjami CO2 szerzej przeczytać można m.in. tutaj.

Przeczytaj także: MIT: Rozbudowa kopalni odkrywkowej w Turowie oraz budowa odkrywki w Złoczewie to gwarant najtańszego paliwa dla potrzeb Polski

Choć losy kompleksu Turów nadal wydają się nierozstrzygnięte, już dziś pojawiają się pomysły, w jaki sposób zastąpić produkcję energii elektrycznej z węgla brunatnego. Jedną z nich wskazuje najnowsze opracowanie, przygotowane dla Krajowej Izby Klastrów Energii.

Autorzy raportu, m.in. naukowcy z Zakładu Elektrowni i Gospodarki Elektroenergetycznej Politechniki Warszawskiej, przeanalizowali możliwość zastąpienia obiektów węglowych poprzez produkcję energii ze słońca, wiatru i biomasy, ze wsparciem elektrowni szczytowo-pompowej, która powstałaby w miejscu wyrobiska kopalni. Ich wnioski można streścić następująco: jest to możliwe, a przy okazji transformacja może zwyczajnie się opłacić.

Propozycja zastąpienia węgla kamiennego opiera się na rozbudowie już istniejących mocy OZE do 2100 MW zainstalowanych w fotowoltaice oraz 1140 MW w farmach wiatrowych. Wykorzystane zostałyby ponadto źródła oparte na biomasie, liczące 60 MW.

Co jednak najistotniejsze, wspomniane moce zostałyby wzmocnione za sprawą elektrowni szczytowo-pompowej, która służyłaby za swojego rodzaju magazyn energii. Obiekt, wybudowany w miejscu dzisiejszego wyrobiska kopalni, pozwoliłby na zapewnienie ciągłości dostaw w energii na przykład wtedy, gdy produkcja z OZE ograniczona jest przez warunki pogodowe.  Przy spuszczaniu wody z wyższego zbiornika turbiny elektrowni byłyby w stanie generować 2300 MW przez 66 godzin.

Uwzględniając specyfikę instalacji OZE, jak również koszty związane z emisjami CO2, wyliczono, że realizacja propozycji oznaczałaby znaczne oszczędności wynikające ze spadku kosztów wytwarzania energii elektrycznej. Koszt jednostkowy wytworzenia energii byłby niższy o prawie 118 złotych, w porównaniu z szacowanymi kosztami dalszej produkcji energii z węgla brunatnego.

Oszczędności z tego tytułu oszacowano na 63 miliardy złotych w perspektywie 25 lat.

Szansa na “zielone” miejsca pracy

Autorzy raportu KIKE wskazują także na perspektywy powstania nowych miejsc pracy, które mogłyby zbilansować zwolnienia związane z zamknięciem kopalni i elektrowni węglowej. Wskazują przy tym, że w ostatnich 23 latach zatrudnienie w kompleksie już istotnie spadło: w przypadku odkrywki o 62 proc., a samej elektrowni o 22 procent.

Z obliczeń wynika, że realizacja założeń projektu wiązać się może z zatrudnieniem od 4,5 tys. do ponad 7,8 tys. osób. Obecnie załoga w kompleksie to natomiast około 3,7 tys. pracowników.

Przeczytaj także: MIT: Budowa kopalni węgla brunatnego sprzyja dobrobytowi społeczności lokalnych

Na perspektywę powstania “zielonych miejsc pracy” wskazuje także niedawny raport fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, w którym przyjrzano się konkretnie przypadkowi regionu bełchatowskiego, gdzie zlokalizowany jest najbardziej emisyjny obiekt węglowy w Polsce. W oparciu o dane Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) autorzy opracowania wskazują, że każdy zainwestowany 1 milion złotych może kreować średnio: 2,4-3,5 miejsca pracy w przypadku energetyki słonecznej, 3,7 przy termomodernizacji, a przy budowie infrastruktury dla pojazdów elektrycznych – 3,5 miejsca pracy. Więcej o szczegółach raportu ClientEarth przeczytać można tutaj.

Przeczytaj także: Ile miejsc pracy możemy zyskać, inwestując w odnawialne źródła energii zamiast nowej odkrywki w Bełchatowie?

Sebastian Medoń

Źródła (wybrane):

Analiza porównawcza możliwości zastąpienia konwencjonalnych źródeł energii źródłami OZE na potrzeby transformacji energetycznej w ramach Łużyckiego Zielonego Ładu, KIKE,  https://kike.org.pl/wp-content/uploads/2020/10/raport-Turo%CC%81w_05.10.2020.pdf

Zielone miejsca pracy. Przypadek regionu bełchatowskiego, ClientEarth, https://www.documents.clientearth.org/wp-content/uploads/library/2020-08-31-zielone-miejsca-pracy-przypadek-regionu-belchatowskiego.-ext-pl.pdf

Strategia Grupy PGE, https://www.gkpge.pl/strategia2030

Wpływ odkrywkowej eksploatacji kopalin na środowisko, Geologia Samorządowa, http://geoportal.pgi.gov.pl/css/powiaty/2018/wplyw_odkrywkowej_eksploatacji.pdf

Input your search keywords and press Enter.