Now Reading:
Czy Polsce grozi blackout systemu?

Czy Polsce grozi blackout systemu?

Blackout czyli długotrwały zanik napięcia w sieci dystrybucyjnej energii elektrycznej jest wizją katastroficzną, a rozmiary i skutki ogólnokrajowej awarii trudno sobie nawet wyobrazić. Przy założeniu, że polska energetyka pozostanie uzależniona od węgla, jest to niestety wizja jak najbardziej realna.

Polski miks energetyczny oparty jest dziś przede wszystkim na wysokoemisyjnym węglu kamiennym i brunatnym. Polityka klimatyczna Unii Europejskiej zobowiązuje Polskę do zastępowania tych źródeł źródłami mniej szkodliwymi dla środowiska. Kluczowe znaczenie ma dyrektywa z 2010 roku, której celem jest ograniczenie spalania węgla kamiennego i brunatnego – każdego o 17 milionów ton rocznie do roku 2023. Komisja Europejska potraktowała Polskę „ulgowo”, zatwierdzając tzw. Przejściowy Plan Krajowy, zgodnie z którym 48 obiektów energetycznych objęto odroczeniem zaostrzenia poziomów emisji.  PPK przestanie obowiązywać 30 czerwca 2020 roku, a do tego czasu korzystają z niego takie elektrownie, jak Kozienice, Turów, Rybnik czy warszawskie Siekierki. Fakt, iż większość obiektów objętych programem działa od ponad 45 lat najdobitniej mówi o ich technologicznym zapóźnieniu.

Polska zyskała tym samym dziesięć lat na przeniesienie środka ciężkości krajowej energetyki z węgla na źródła mniej emisyjne. Póki co próżno jednak oczekiwać zdecydowanych działań ze strony obecnej władzy, a składane deklaracje sugerują wręcz lekceważenie unijnych dyrektyw, a wraz z nimi – bezpieczeństwa obywateli, polityki klimatycznej i katastrofalnego poziomu zanieczyszczenia powietrza. Pozostaje niewiele czasu na modernizację obiektów energetycznych, którym grozi widmo wyłączenia z użytku w najbliższym czasie. Na chwilę obecną w największych obiektach do likwidacji kwalifikuje się ponad 7 tysięcy MW mocy cieplnej. Aż 125 polskich ciepłowni objętych jest różnego rodzaju derogacjami, których okres skończy się w ciągu dwóch-trzech lat. Niepokoić musi więc fakt, że polski rząd nie kwapi się do stworzenia strategii energetycznej, która mogłaby uchronić rodzimą energetykę przed swoistym tąpnięciem, jakim okaże się jednoczesne wyłączenie z użytku tak wielu obiektów. To, że nie doświadczyliśmy jeszcze masowych wyłączeń możemy zawdzięczać lepszemu zarządzaniu mocą i rekordowemu (w czerwcu 2019 roku) importowi energii elektrycznej od sąsiadów.

Poprawne prognozowanie miksu energetycznego i zapotrzebowania na energię w znacznej mierze zależne jest od stanowiska Polskich Sieci Elektroenergetycznych, a więc spółki zarządzającej Krajowym Systemem Energetycznym. W 2017 roku PSE przedstawiło w Ministerstwie Energii strategię, zgodnie z którą scenariusz rozwojowy mocy wytwórczych w 2030 roku obejmować miał znaczne ilości mocy osiągalnych w biomasie i biogazie (1900 MW), fotowoltaice (2430 MW) i – przede wszystkim – w turbinach wiatrowych lądowych i morskich (11450 MW). Te zalecenia są nadal osiągalne, jednakowoż pod warunkiem podjęcia szeregu działań: zwielokrotnienia nakładów na poszanowanie energii, wymiany wyeksploatowanych mocy węglowych w ciepłownictwie na wysokosprawne układy kogeneracyjne i odblokowania inwestycji OZE przy pełnoprawnym potraktowaniu inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych.

Odrębną kwestią pozostaje stan technologiczny obiektów oraz alarmująca skala emitowanych przez nie zanieczyszczeń, które same w sobie stanowią wystarczający powód do modernizacji lub wyłączenia z użytku. Do 2030 roku z powodów technicznych i ekologicznych konieczne jest wycofanie z eksploatacji blisko 18000 MW mocy węglowych. Pozostało nam dziesięć lat na ratowanie ciągłości dostaw energii elektrycznej i zapobieżenie wizji ogólnokrajowego blackoutu.

 

Input your search keywords and press Enter.