Teraz czytasz:
W jakim stopniu ceny prądu są uzależnione od węgla?

W jakim stopniu ceny prądu są uzależnione od węgla?

 

Zestawienie cen energii na europejskim rynku powinny szokować polskiego konsumenta. Wprawdzie ciągłe podwyżki dotykają całą Europę, a jednak u schyłku 2018 roku najwyższe ceny hurtowe notowane były właśnie w naszym kraju. Dlaczego za jedną megawatogodzinę płacimy 68 euro, czyli 6 euro więcej niż Belgowie, 14 więcej niż Czesi i aż 16 więcej niż Niemcy? Przyczyną tego stanu rzeczy są koszty eksploatacji węgla, od której uzależniona pozostaje nasza energetyka.

Istotnym impulsem do skoku cenowego energii elektrycznej jest wzrost cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla przez kraje członkowskie Unii Europejskiej. Polska początkowo cieszyła się darmowymi uprawnieniami do emisji, co mogło pozwolić na bezkolizyjną transformację naszej energetyki. Niestety okres ten został zmarnowany, a wysiłki polskich władz zamiast na zmniejszaniu emisji CO2 zostały zmarnowane na próby nacisku na UE, by ta odeszła od realizowanej polityki klimatyczno-energetycznej. Pod koniec 2017 roku cena uprawnień wynosiła 5-6 euro za tonę CO2,pół roku później wzrosła do 15 euro, a u schyłku 2018 r. sięgnęła 24 euro. Rodzimi decydenci po prostu przyglądali się tym podwyżkom, wstrzymując się od realnych działań.

Sytuację pogarsza ogólny stan technologiczny polskiej energetyki węglowej. Przestarzała i nierentowna, odznacza się niską sprawnością przemiany energetycznej przy wysokiej emisyjności dwutlenku węgla. Koszt wytwarzania energii w Polsce jest aż o 60% wyższy niż powinien z powodu wysokiego zużycia paliwa oraz cen Unii Europejskiej.

Z zamierzchłej epoki pochodzi nie tylko technologia, ale też sposób zarządzania energetyką. Ręczne sterowanie spółkami węglowymi i energetycznymi powoduje m.in. sprzedaż węgla polskim elektrowniom w cenie o ponad 40% wyższej, niż ma to miejsce na wolnym rynku europejskim. Ten reliktowy mechanizm powrócił na fali szumnie deklarowanej „restrukturyzacji górnictwa”. W praktyce oznacza ona po prostu zasilenie przemysłu górniczego, który od ponad trzydziestu lat balansuje na krawędzi upadłości, środkami finansowymi pochodzącymi z rzekomo nadmiernych zysków sektora elektroenergetyki.

W roku 2019 doszło do paradoksalnej sytuacji. Podczas gdy ceny na europejskim wolnym rynku spadły o ponad 15%, w Polsce zanotowano ich wzrost. Był to właśnie rezultat stricte politycznej regulacji cen i „dzielenia” zysków energetyki z coraz bardziej niewydajnym górnictwem. Ręczne sterowanie całym sektorem ujawnia się w rosnących kosztach wytwarzania energii, spadku kapitalizacji grup energetycznych, a wreszcie nawet zagrożeniu upadłością, jak w przypadku Tauronu SA, który „obdarowany” został kopalnią Brzeszcze, wymagającą blisko miliarda złotych inwestycji.

Jeśli zsumujemy z sobą wszystkie te czynniki, otrzymamy najwyższe w Europie ceny hurtowe energii. W najbliższym czasie sytuacja ta ulegnie zresztą znacznemu pogorszeniu, na co wpływ ma chociażby wprowadzona niedawno „opłata mocowa”. Począwszy od drugiej połowy 2021 roku do ceny energii elektrycznej doliczona zostanie dodatkowa kwota 60-80 zł za megawatogodzinę. Tylko ta opłata doprowadzi do podwyżki o średnio 25-30 % w stosunku do cen z końca 2018 roku.

Dalsza perspektywa jawi się jeszcze bardziej dramatycznie. W perspektywie roku 2030 ceny hurtowe w UE przekroczą próg 300 zł za megawatogodzinę.

Trwanie przy obecnym modelu wielkoskalowej energetyki węglowej jawi się w tym świetle jako przepis na gigantyczny kryzys całej gospodarki. Przeciwdziałanie tej wizji umożliwiłaby „ucieczka do przodu” w postaci wielokierunkowych działań w sektorze energetyki. Poczynając od tych stosunkowo prostych, takich jak wprowadzenie wielu stref czasowych dla taryf cenowych umożliwiających spłaszczenie obciążeń w szczytach zapotrzebowania na energię elektryczną, poprzez inteligentne sterowanie popytem, uwolnienie od administracyjnych i politycznych ograniczeń inwestycji OZE, kończąc na rozbudowie transgranicznych połączeń przesyłowych, co umożliwiłoby wyrównanie cen z krajami sąsiednimi.  Jedno jest pewne – działania te należy podjąć już teraz. W innym wypadku rachunek „za węgiel”, który płacimy wszyscy, może okazać się znacznie wyższy, niż moglibyśmy się spodziewać.

Odpowiedz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Input your search keywords and press Enter.