Teraz czytasz:
MIT: polski węgiel przyciąga zachodnich inwestorów

MIT: polski węgiel przyciąga zachodnich inwestorów

MIT: 

„Kopalnie węgla kamiennego chcą budować inwestorzy z Polski, Niemiec, a nawet z Australii (…). Zagraniczni inwestorzy ciągną do Polski, bo to tu jest największy rynek węgla w Unii Europejskiej i – mimo pakietu klimatycznego – całkiem niezłe perspektywy biznesowe”, Radosław Omachel „Kopalnie nasze, straty wasze”, Newsweek, 17.01.2015.

 

STANOWISKO NAUKI:

Niestety to nie do końca prawda. Przytłaczająca większość inwestorów rezygnuje ze swoich pomysłów na bardzo wstępnym etapie, a sektor górnictwa węgla kamiennego ulega faktycznej renacjonalizacji. Najlepszym dowodem na to są działania z dwóch mijających lat (2014-2015). Kłopoty Kompanii Węglowej (KW), Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW), a potem także Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) stały się wówczas pretekstem do pojawienia się fali informacji o planach inwestycyjnych spółek z Niemiec, Australii i Czech EPH. Deklaracje aktywnego uczestnictwa restrukturyzacji Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego zgłaszali także: Krzysztof Domarecki, właściciel globalnego producenta chemii Selena, który chciał wykorzystać istniejące wyrobiska do pozyskiwania metanu; Michał Sołowow ze swoją spółką Synthos, który myślał o przejęciu swojego kontrahenta, kopalni Brzeszcze, a także Janusz Palikot. Dla przewodniczącego Twojego Ruchu przejęcie kopalni miało charakter politycznego happeningu, który miałby uzmysłowić rządzącej wówczas Platformie Obywatelskiej i Polskiemu Stronnictwu Ludowemu, że opłakana sytuacja górnictwa wynika głównie z braku kompetencji menedżerskich.

Ostatecznie z wstępnych deklaracji niewiele wyszło, a jedyną znaczącą transakcją, która nastąpiła niejako przy okazji restrukturyzacji należącego do Skarbu Państwa sektora było przejęcie notowanej na giełdzie spółki Lubelski Węgiel Bogdanka (LWB) przez należący do Skarbu Państwa koncern energetyczny ENEA. Operacja ta, której uwarunkowania są przez niektórych ekspertów oceniane krytycznie, doprowadziła w istocie raczej do zmniejszenia niż zwiększenia liczby prywatnych inwestorów w górnictwie.

Prywatni właściciele

W rezultacie ostatnich transakcji dziś jedynymi prywatnymi firmami wydobywającymi węgiel kamienny w Polsce pozostają ZG Siltech i PG Silesia. Działający od 2020 ZG Siltech powstały na fragmencie dawnej kopalni Pstrowski (potem KWK Jadwiga) jest pierwszym prywatnym zakładem górniczym w Polsce. Dzięki dobrej organizacji pracy i niewielkim rozmiarom (zakład wydobywa ok. 180 tys. t węgla rocznie przy zatrudnieniu ok. 200 osób), firma od kilku lat jest rentowna, a rok 2014 zakończyła z niewielkim kilkusettysięcznym zyskiem. Znacznie młodsze, ale i znacznie większe od ZG Siltech jest Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia, powstałe w 2011 roku w wyniku przejęcia przez czeski koncern EPH kopalni w Czechowicach-Dziedzicach. W ciągu 5 lat firma ponad dwukrotnie zwiększyła dwukrotnie swoje zatrudnienie (z 700 do 1,7 tys.) i po kosztownym procesie inwestycyjnym (prawie 1 mld. PLN!), wkrótce może zacząć przynosić zyski.

Kolejni inwestorzy

Doświadczenia pierwszych prywatnych inwestorów w polski sektor węgla kamiennego są tylko częściowo pozytywne, o czym niedawno ze sporą dawką czarnego humoru mówił prezes PG Silesia. Dlatego póki co prace przygotowawcze (analizy geologiczne, wstępne studia wykonalności, czy postępowanie koncesyjne) prowadzi zaledwie kilka firm: Coal Holding, należący do australijskiego koncernu Balamara; australijskie Prairie Mining, niemiecki HMS Bergbau do którego należy spółka Silesian Coal, a także międzynarodowe NWR Karbonia i polski Kopex oraz PUG Greenway, z udziałem spółki Fasing.

Ostateczna realizacja tych projektów zależy jednak tyleż od wielkości złóż i ich uwarunkowań geologicznych, co od możliwości pozyskania finansowania zewnętrznego dla projektów, które nawet w przypadku projektów zakładających ponowne otwarcie już istniejących szybów, przekraczają możliwości finansowe pojedynczych firm, sięgając od 0,5 do 2 mld PLN. Dlatego też przyszłość inwestycji w wydobycie węgla w Polsce zależy przede wszystkim od klimatu inwestycyjnego wokół sektora, zarówno w kraju, jak i na świecie. Ten robi się coraz bardziej pochmurny. Instytucje bankowe z coraz większą rezerwą podchodzą do finansowania spółek wydobywczych, nawet tych teoretycznie „bezpiecznych” bo należących do Skarbu Państwa. Jeszcze trudnej wyobrazić więc sobie pozyskanie finansowania dla zupełnie nowych projektów, zwłaszcza w okresie gdy największe banki na wyścigi deklarują odejście do kredytowania inwestycji wydobywczych i energetycznych, opartych na węglu. W czasach niskoemisyjnego wzrostu gospodarczego i nadpodaży węgla na światowych rynkach finansowanie takich inwestycji może się po prostu nie opłacać.

Odpowiedz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Input your search keywords and press Enter.