Teraz czytasz:
MIT: Polska nie musi się ograniczać z rozbudową węgla brunatnego, bo inne kraje, w tym Niemcy cały czas stawiają na budowę nowych odkrywek

MIT: Polska nie musi się ograniczać z rozbudową węgla brunatnego, bo inne kraje, w tym Niemcy cały czas stawiają na budowę nowych odkrywek

Niemcy są jedną z największych gospodarek świata, a liczba ludności jest prawie dwa razy większa niż liczba mieszkańców Polski. Kraj za Odrą jest w naszym kraju chętnie podawany jako przykład hipokryty, który poucza np. polski rząd, aby zwiększył swoje ambicje proklimatyczne, podczas gdy Niemcy wciąż pozostają największym emitentem gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej. Dlaczego zatem parcie Niemiec na węgiel ma być uznane za mit?

Opowieści o zależności Niemiec od węgla, które pojawiają się w Polsce nie uwzględniają bowiem faktu, że mimo wiodącej pozycji pod względem emisji CO2(22,5 proc UE), Niemcy są jednocześnie krajem, który już dawno postawił na program Energiewende – czyli stopniowe przechodzenie gospodarki na odnawialne źródła energii – w 2018 było to 40%.Republika Federalna to jedno z pierwszych państw, które na poważnie wzięło sobie do serca rekomendacje Klubu Rzymskiego z 1972 r., że należy odchodzić od spalania paliw kopalnych, że powinniśmy opracować nową strategię ekonomiczną, w której wzrost gospodarczy nie idzie w parze ze wzrostem spalania paliw kopalnych.

Poza tym, to co odróżnia Niemcy od Polski jest to, że kiedy u nich emisje rok rocznie spadają – w Polsce rosną. Polska jest też liderem pod względem energochłonności, co oznacza, że na każdą złotówkę PKB przypada wyższa konsumpcja energii niż w innych krajach. Według szacunków Eurostatu, w 2018 r. emisje dwutlenku węgla ze spalania paliw kopalnych w UE znacznie się obniżyły. W porównaniu z poprzednim rokiem do atmosfery dostało się o 2,5 proc. mniej CO2.Liderami redukcji emisji dwutlenku węgla do atmosfery okazały się takie kraje jak Portugalia i Bułgaria. Niemcy uplasowały się na 4 miejscu.

Wysoka energochłonność to nie jedyny element, który odróżnia nas od Niemiec. Podczas gdy w Polsce planowane są od podstaw nowe odkrywki, w Niemczech boje toczą się o zatrzymanie realizacji planów, które zostały zaakceptowane lata wcześniej. Tak się dzieje w przypadku rozbudowy odkrywki Hambach oraz Garzweiler, które obsługuje koncern RWE. Ostatnio zatrzymano dewastację lasu Hambacher Forst, po tym jak sąd na wniosek BUND stwierdził, że należy sprawdzić, czy las nie powinien znaleźć się pod ochroną w ramach Natura 2000. Natomiast okoliczne wsie zostały wykupione już lata temu, mieszkańcy zdążyli się wyprowadzić, została tylko garstka tych, którzy wierzą, że do rozbudowy odkrywki nie dojdzie. Eksploatacja węgla brunatnego w Nadrenii Północnej-Westfalii, począwszy od lat 50-tych XX w. przyczyniła się do przesiedlenia 40 000 osób. W przyszłości koncern RWE budujący kopalnię Garzweiler II, przesiedli jeszcze 1600 osób. Wraz z nimi zniszczone zostaną miejscowości, układem ulic przypominające średniowieczne wioski. Koncern RWE dysponuje wszystkimi dokumentami umożliwiającymi wydobycie. To co mogłoby zatrzymać działania koncernu to np. korekta polityki klimatycznej państwa i zmiana daty odejścia od węgla. Na razie stanęło na tym, że Niemcy odejdą od węgla w 2038 roku. I data nie jest przypadkowa – pozwoli na wydobycie oraz spalanie węgla, który już teraz przewidziany jest do wydobycia. Protesty, które mają miejsce na ulicach Niemiec mają właśnie na celu nacisk na rząd, aby przyspieszyć datę odejścia od węgla. Jednak mimo nacisków „ulicy” rząd został przy rekomendacji Komisji Węglowej ze stycznia 2019 i zachował datę 2038. Kiedy wcześniej koncern RWE ogłosił, że chce być neutralny klimatycznie do roku 2040, możemy tylko przypuszczać, że data 2038 umożliwi wielu podobnym firmom węglowym dociągnięcie do końca.

Co ważne w przypadku planowania poszerzania odkrywek, już w 2017 udało się społeczeństwu zatrzymać plany rozbudowy. Na terenie Łużyc udało się zatrzymać budowę Jänschwalde Nord, Welzow II oraz Nochten II. Obecnie na agendzie jest debata dotycząca odkrywki Welzow II – M.in. Proschim czy Mühlrose na terenie Łużyc może czekać przerobienie na dziurę, jeżeli kiedykolwiek zostanie zrealizowany plan przyjęty w 2014 roku przez rząd landowy w Brandenburgii. Koncern LEAG, który chciałby rozbudować pobliską odkrywkę Welzow, do dzisiaj nie ma pozwolenia na zniszczenie wsi. Teraz kiedy zmieniły się barwy koalicji rządu landowego, politycy wykazują wolę zmiany zapisu w planie operacyjnym dla kopalni. Ta kwestia podlega ich kompetencjom, chociaż od lat politycy landowi przesuwali odpowiedzialność za uregulowanie sprawy na rząd federalny. Sprawa nie jest przesądzona, ale wokół tych planów co rusz koncentrują się masowe protesty – najbliższy planowany jest na 29 listopada 2019 roku.

Tak więc w Niemczech nie są planowane żadne nowe odkrywki, a szczególnie odkrywki od podstaw, tak jak to ma miejsce w przypadku odkrywki Złoczew w Polsce. W polskich urzędach środowiskowych procedowane są dokumenty dotyczące poszerzenia odkrywki Turów, zbudowania odkrywki Ościsłowo oraz zbudowania od podstaw odkrywki Złoczew. Politycy partii rządzącej wielokrotnie przekonywali, że węgiel powinien zostać w Polsce spalany aż do wyczerpania zasobów, czyli nawet do 2050 roku, kiedy to powinniśmy osiągnąć neutralność klimatyczną. W przypadku samej odkrywki Turów inwestor zakłada dziś bardzo optymistyczną i nieostrożną strategię, tzn. przyjmuje, że do wydobycia węgla dojdzie a co więcej, że potrwa ono do 2044 roku. Z kolei, jeżeli dojdzie do budowy odkrywki Złoczew, która dostarczać będzie węgiel do elektrowni Bełchatów, to należy pamiętać, że jest to absolutny lider emisji CO2 w Unii Europejskiej i drugi na świecie. I nawet jeżeli całościowo Niemcy emitują więcej CO2 niż Polska, to energochłonność tej elektrowni nie ma sobie równych –  spala ona ponad 1 tonę węgla na sekundę i emituje aż 100 tys. ton CO2 dziennie.

Odpowiedz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Input your search keywords and press Enter.