Teraz czytasz:
MIT: Budowa kopalni węgla brunatnego sprzyja dobrobytowi społeczności lokalnych

MIT: Budowa kopalni węgla brunatnego sprzyja dobrobytowi społeczności lokalnych

W XXI wieku mity można traktować jako struktury myślowe pozwalające na porządkowanie rzeczywistości, nadawanie jej sensu, albo przywracanie logiki tam, gdzie jej nie ma. Mity bardzo dobrze funkcjonują np. w dziedzinie energetyki, czy polityki surowcowej. Pojawiają się szczególnie dzisiaj, kiedy stajemy przed potrzebą transformacji energetycznej (zmiana paradygmatu), kiedy ściera się stara – kopalna – wizja energetyki z nową, czyli odnawialną oraz z efektywnością energetyczną. Mit ożywia pewne koncepcje, mimo że te są sprzeczne z faktami. I oto będzie nam tutaj chodziło – o pokazanie jak nieuzasadnione i krzywdzące są utrwalone mity, powtarzane przez planistów i koncerny. W przypadku mitów dotyczących węgla brunatnego utrwalają one mylne przekonanie, że:

– budowa kopalni węgla brunatnego sprzyja dobrobytowi społeczności lokalnych,
– węgiel brunatny jest najtańszym paliwem rodzimym,
– Polska nie musi się ograniczać z rozbudową węgla brunatnego, bo inne kraje, w tym Niemcy cały czas stawiają na budowę nowych odkrywek,
– wydobycie węgla brunatnego nie szkodzi przyrodzie,
-wydobycie węgla nie ma wpływu na stosunki wodne

Źródło: Wikipedia

Te utarte i powtarzane przekonania zdążyły się już dobrze „zakorzenić” w świadomości Polek i Polaków. Są one nie tylko nieprawdziwe pod względem merytorycznej argumentacji, ale też mają swoją funkcję – mają zatrzymać spalanie najbardziej emisyjnego paliwa oraz zachować pozycję modeli rozwoju regionów, które pochodzą jeszcze z XX wieku. W jednym i drugim przypadku chodzi o cementowanie i koncentrację władzy i kapitału, w miejscu, gdzie produkuje się energię ze źródeł kopalnych.

Większość działających obecnie w Polsce odkrywek węgla brunatnego powstała jeszcze w czasach PRL, kiedy model rozwoju energetyki, kwestie ochrony środowiska, a szczególnie potencjalny opór społeczny, który mógłby towarzyszyć takim inwestycjom, przedstawiały się zupełnie inaczej niż przewiduje to obecna sytuacja. Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej obowiązuje u nas także prawo unijne, które nakazuje sporządzenie m.in. raportu oddziaływania na środowisko oraz przeprowadzenie konsultacji społecznych w przypadku inwestycji, która przewiduje ingerencję w przyrodę. W ostatnich latach przykładem odkrywki, która powstała mimo wadliwego raportu o oddziaływaniu na środowisko oraz protestów społecznych, była odkrywka Tomisławie w Wielkopolsce. Węgiel z tej odkrywki spalany jest w istniejącej już wcześniej elektrowni należącej do koncernu PAK. Mimo protestów społecznych, odkrywka wydobywa węgiel od 2011 roku a eksploatacja przewidziana jest do 2030 roku. Wbrew zapewnieniom koncernu PAK, odwadnianie odkrywki Tomisławice ma wpływ na stosunki wodne w regionie. Osuszanie terenu wpływa na jakość rolnictwa – mniejsze plony oraz na znajdujące się na tamtym terenie jeziora, które stanowią bazę dla ruchu turystycznego. Z roku na rok jeziora wysychają, a to właśnie one stanowią atrakcję dla odwiedzających ten region turystów.

Źródło: rozwojtak-odkrywkinie.pl

W międzyczasie w Polsce planowane były także inne odkrywki węgla brunatnego, jednak wszędzie tam plany zostały zatrzymane w wyniku protestów społecznych, które dysponowały ekspertyzami poświadczającymi, że rozwój górnictwa na terenach wcześniej nie-górniczych, jedynie zniszczy, a nie wpłynie na rozwój regionu. Takie protesty oraz referenda lokalne odbyły się w okolicach Legnicy (woj. Dolnośląskie), Gubina i Brodów (woj. Lubuskie), w Babiaku (woj. Wielkopolskie) czy w okolicach Złoczewa. Protesty uruchomiły zaangażowanie społeczeństwa obywatelskiego, które zjednoczyło się w ogólnopolskiej koalicji „Rozwój Tak-Odkrywki Nie”. Trzeba zaznaczyć, że mieszkańcy musieli nierzadko stawić czoła władzom lokalnym, które częściowo popierały plany budowy odkrywek, ponieważ w przypadku, kiedy prowadzone jest wydobycie węgla, gmina dostaje podatek od wydobycia, innych działań zakładu górniczego oraz opłaty środowiskowe. Wydobycie generuje także nowe miejsca pracy, ale w bardzo ograniczonym zakresie, ponieważ praca w zakładzie górniczym wymaga specjalistów, a tych brak na terenach, które nie mają górniczych tradycji – tak było właśnie w przypadku gminy Gubin i Brody, Legnicy oraz w gminie Złoczew.

Mit „rozwoju” regionu skupia jak soczewce przykład planowanej odkrywki Złoczew w województwie łódzkim. Złoże zlokalizowane jest w regionie rolniczym na terenie gmin Złoczew, Burzenin oraz Ostówek. Budowa od podstaw odkrywki ma jednak na celu przedłużenie funkcjonowania innego regionu, który lata temu postawił na przemysł węglowy – Bełchatów. Zainstalowane w Elektrowni Bełchatów moce potrzebują budowy nowej odkrywki, gdyż pokłady z obecnych źródeł, czyli okolicznej kopalni Bełchatów czy odkrywki Szczerców są już na wyczerpaniu. W złożu Złoczew pokłady leżą na głębokości kilkuset metrów – maksymalna głębokość eksploatacyjna wyniosłaby 350 m – to więcej niż wysokość wieży Eiffla. Udostępnianie złoża przewidywane jest na okres 6,5 lat. Zanim dojdzie do wydobycia oraz spalania węgla, region będzie wysiedlany, odwadniany, ceny nieruchomości zaczną stopniowo spadać, a ludzie w zdecydowanej większości będą tracić miejsca pracy oraz swoje nieruchomości. Dodatkowo duża głębokość złoża będzie sprawiać, że zakres oddziaływania kopalni będzie znaczny np. spowoduje lej depresyjny. W efekcie sprawi to, że miejscowości, które w ogóle nie będą partycypować w korzyściach z wydobycia węgla, będą ponosić straty w wyniku odwadniania regionu. Nieruchomości nie będą sprzedawane „od razu”, ale stopniowo, w miarę jak koncern będzie zarabiać na wydobyciu. Dotychczas oszacowano głównie koszty zewnętrzne dla rolnictwa i dla przemysłu rolno-spożywczego, które dobrze prosperuje w regionie. Wiemy też, że produkcja żywności będzie coraz bardziej strategiczna oraz że będzie się powiększać, ale w przypadku eksploatacji węgla na tamtym terenie można się spodziewać, że nie tylko zostaną zniszczone miejsca pracy, ale także utracimy jeden z ważnych okręgów produkujących żywność. Spodziewane są także koszty w leśnictwie. Wiemy, że budowa odkrywki będzie się wiązała z wycięciem lasów, do tego spodziewać się należy przesiedlenia około 3000 osób. Doliczyć należy zatem koszty społeczne, w tym zdrowotne – nie tylko ze względu na zanieczyszczenie powietrza, ale też koszty psychiczne związane z utratą domów i miejsc pracy.

Źródło: Greenpeace

Determinacja dla budowy odkrywki Złoczew jest ogromna. Koncern PGE oraz Ministerstwo Energii wie, że złoże to jest niezbędne dla kontynuacji węglowego modelu produkcji energii kraju – Bełchatów jest oceniany jako producent strategiczny. Podmioty odpowiedzialne za planowanie odkrywki Złoczew powtarzają typowe mity jak korzyści dla mieszkańców, budowa miejsc pracy czy strategiczny interes państwa, jakim ma być spalanie węgla w najbardziej emisyjnej elektrowni w Unii Europejskiej, czyli w Bełchatowie. Opór lokalnych rolników oraz niezgodność przepisów z raportami składanymi przez inwestora oraz przez władze samorządowe sprawiały, że do koncesji na wydobycie węgla ze złoża cały czas było daleko. Sytuacja ta zmotywowała w 2019 r. partię rządzącą PiS oraz ministerstwo energii do zaproponowania zmiany w prawie górniczym i geologicznym, a konkretnie wprowadzenie specustawy. Projekt miał być czytany już dzień po wyborach! Jednak właśnie opór społeczny, solidarność inicjatyw antyodkrywkowych z całej Polski przyczyniły się do tego, że w dzień czytania ustawy, ogłoszono, że specustawa nie będzie procedowana. Zaostrzenie przepisów sprawiałoby, że doszłoby do rażącej ingerencji we władztwo planistyczne samorządów i w prawa właścicieli nieruchomości położonych na obszarach górniczych. Projekt był bowiem niezgodny z prawem UE, ponieważ decyzja o lokalizacji kopalni miała być podejmowana przed przeprowadzeniem oceny oddziaływania na środowisko. Z procesu decyzyjnego wyłączone zostałyby nie tylko gminy i społeczności lokalne, ale nawet właściciele nieruchomości, którzy mogliby dosłownie z dnia na dzień dowiedzieć się, że ich działki zostały przeznaczone na wydobycie węgla – bez prawa do odwołania lub poddania takiej decyzji kontroli sądu.

Korzyści z lokalizacji na danym terenie odkrywki węgla brunatnego istnieją w gminach, gdzie znajduje się odkrywka. Stąd właśnie najbogatsze gminy w Polsce znajdują się właśnie tam, gdzie ma miejsce wydobycie – np. gmina Kleszczów koło Bełchatowa. Mowa jest także o miejscach, gdzie wydobycie trwa już kilkadziesiąt lat jak np. w Bogatyni. Beneficjentami są pracownicy kopalni czy elektrowni oraz wszelkie usługi związane z węglem brunatnym. Miasta zazwyczaj inwestują w infrastrukturę, przyciągają inwestorów z branży. Jednak jakość życia mierzona np. dostępem do czystego powietrza, do czystej wody, do różnorodności biologicznej pozostawia wiele do życzenia. Okoliczne gminy, szczególnie rolnicze, muszą borykać się z odwodnieniem terenu – nie dostają jednak odszkodowania od sąsiednich, wzbogaconych ich kosztem, gmin. W powiatach, gdzie zlokalizowane jest wydobycie mamy do czynienia z dużymi dysproporcjami w dochodach gmin, mimo że te sąsiednie ponoszą koszty sąsiedztwa elektrowni i kopalni. Dla przykładu budżet Kleszczowa to około 280 mln złoty, a inna gmina w tym samym powiecie np. Kluki – tylko 17 mln. W miejscowościach odkrywkowych mamy też do czynienia z monopolem zatrudnienia i brakiem inwestowania w dywersyfikację dochodów dla mieszkańców i gminy. Odbija się to także na stopniu zaangażowania społeczeństwa w aktywność publiczną, szczególnie alternatywną wobec planów głównego pracodawcy. W przypadku Bogatyni nie można też mówić o dobrej kondycji finansowej miasta, które jest poważnie zadłużone, a byli przedstawiciele władzy siedzą w aresztach i więzieniach za przestępstwa jak korupcja, nielegalne wysypiska śmieci czy nawet handel i wytwarzanie narkotyków. Z kolei miejscowość związana z elektrownią i odkrywką Bełchatów nie ma wizji rozwoju swojego regionu w innym kierunku, tylko usilnie stara się o nową odkrywkę, mimo że ta będzie oddalona od elektrowni o blisko 50 km. Zatrudnienie z Bełchatowa przeniesie się po części do Złoczewa, ale też pokaże kto w samym Złoczewie będzie beneficjentem tamtejszej odkrywki – mieszkańcy Bełchatowa.

Źródło: Greenpeace

Opór społeczny oraz sukces sprzeciwu społeczności lokalnej wobec planów budowy nowych odkrywek pokazuje, że społeczeństwo zdaje sobie sprawę z tego, że budowa kopalni odkrywkowej od podstaw nie jest przepisem na rozwój gminy czy okolicy pojęty w sposób całościowy. Wygrane referenda lokalne, uchwały sejmików wojewódzkich zakazujące wydobycia na złożu Legnica czy wreszcie zatrzymanie specustawy 14 października 2019 roku pokazują, że mit rozwoju związanego z budową odkrywek powoli staje się legendą. Trwanie w „micie rozwoju” przez miejscowości jak Bełchatów czy Bogatynia pokazuje z kolei, że mit cementuje niedemokratyczne decyzje władz oraz koncernów, a jednocześnie blokuje miejscowościom szanse na rozwój alternatywny, do którego prędzej czy później będzie musiało dojść, jeżeli miejscowości te chcą uniknąć bankructwa.

Odpowiedz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Input your search keywords and press Enter.