Teraz czytasz:
MIT: likwidacja kopalń oznacza automatyczny wzrost bezrobocia

MIT: likwidacja kopalń oznacza automatyczny wzrost bezrobocia

MIT:

„Zamknięcie czterech kopalń to likwidacja tysięcy miejsc pracy w samych kopalniach, ale także wielu tysięcy w zakładach z nimi współpracujących. To potężny cios dla polskiego górnictwa i całego Śląska. To decyzja, której konsekwencją będzie wzrost bezrobocia w miastach, w których to bezrobocie jest już wysokie”, Andrzej Duda, jako kandydat na Prezydenta RP.

STANOWISKO NAUKI:

To tylko z pozoru prawda. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że likwidacja kopalń nie oznacza automatycznego wzrostu bezrobocia. W trakcie pierwszego etapu restrukturyzacji górnictwa zatrudnienie w górnictwie spadło z ponad 407 tys. w 1989 roku do 305 tys. w roku 1993 i 268 tys. w roku 1995. Łącznie w pierwszych sześciu latach transformacji z sektora górniczego odeszło ok. 140 tys. osób. Pomimo tak poważnych cięć nie odnotowano w tym czasie poważnego kryzysu społecznego związanego z restrukturyzacją branży w regionie Górnego Śląska. Zdaniem specjalistów wynikało to m.in. z wykorzystania prostych rezerw w zasobach pracy, takich jak naturalne odejścia na emerytury i renty, zwolnienie pracowników dwuzawodowych (rolników), czy likwidacja etatów dla pracowników zatrudnionych na powierzchni w pozaprodukcyjnych częściach kopalń (źródło: Arkadiusz Przybyłka „Spadek zatrudnienia wśród górników węgla kamiennego kolejnych restrukturyzacjach branży na Górnym Śląsku”, „Miscellanea Oeconomicae” Nr 1/2013).

Kolejny duży program restrukturyzacyjny został rozpoczęty w czerwcu 1998 roku. W jego wyniku do 2002 roku zatrudnienie spadło o ponad 102 tys. Większość ze zwalnianych (67 tys.) skorzystało z Górniczego Pakietu Socjalnego: 37 tys. poszło na urlopy górnicze, ponad 400 skorzystało z zasiłków socjalnych, 29 tys., wzięło jednorazowe odprawy pieniężne bezwarunkowe), a 23 tys. odeszły na emerytury. Zwalniani górnicy otrzymali odprawy z Górniczego Pakietu Socjalnego w wysokości 40 tys. zł brutto. Według szacunków prof. Marka Szczepańskiego, socjologa z Uniwersytetu Śląskiego ok. 40% z pobierających odprawy wykorzystało je na inwestycje, a zaledwie 20% nie poradziło sobie w nowej rzeczywistości i potrzebowało później wsparcia (źródło: Dziennik Zachodni, 12.01.2015 „Prof. Szczepański: Górnicy nie przepuścili odpraw. Często brakowało im jednak wiedzy”).

Nawet po serii tak znaczących cięć poziom bezrobocia na Śląsku pozostaje niższy niż średnia krajowa. Według stanu na 31 maja 2015 r. wysokość stopy bezrobocia w Śląskiem wynosiła 9,2% (kraj 10,8%). Nasze województwo, wraz z Małopolską znajduje się na drugim miejscu listy województw o najniższej wartości tego wskaźnika, tuż za Wielkopolską (7,2%).  Najniższą stopę bezrobocia w tym okresie odnotowano w podregionie tyskim (5,2%) i katowickim (6,6%); bielskim (8,0%), gliwickim (8,5%), rybnickim (8,6%), sosnowieckim (12,3%) oraz w częstochowskim (12,8%). Najwyższą stopą bezrobocia charakteryzował się podregion bytomski (13,6%) (źródło: Informacja o sytuacji na rynku pracy w województwie śląskim według stanu na 30 czerwca 2015r. Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach).  W niektórych miastach liczba miejsc pracy przewyższa obecnie liczbę zdolnych do pracy. Z taką sytuacją mamy do czynienia m.in. w Gliwicach (źródło: Portal Samorządowy, 15.01.2015 „Likwidacja kopalni w Gliwicach nie zaszkodzi miastu?”).

W jaki sposób, pomimo kilku fal zwolnień, w ogólnym rozrachunku sięgających 400 tys. etatów, wskaźnik bezrobocia utrzymane zostały poniżej średniej krajowej? Było to możliwe dzięki dynamicznemu rozwojowi branż pozagórniczych, a także utworzeniu Specjalnej Strefy Ekonomicznej (SSE), składającej się z czterech podstref: gliwickiej, sosnowiecko-dąbrowskiej, tyskiej i jastrzębsko-żorskiej. Śląskie od lat utrzymuje się w pierwszej piątce ranking województw najbardziej atrakcyjnych dla inwestorów, prowadzonego przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych i Szkołę Główną Handlową w Warszawie (źródło: PAIZ).

Oczywiście regionalny rynek pracy na Górnym Śląsku boryka się z wieloma problemami. Śląskie firmy i instytucje wciąż generują za mało miejsc pracy w sektorze nowoczesnych usług i technologii. Niemal 40% mieszkańców woj. śląskiego pracuje w przemyśle i budownictwie, a region jest wciąż postrzegany jako źródło pracowników fizycznych. SSE przyciąga głównie zakłady produkcyjne, które nie generują znaczącej liczby miejsc pracy dla pracowników o wysokich kwalifikacjach, a przedsiębiorstwa ulokowane na jej terenie nie kreują nowych rozwiązań, a zajmują się jedynie ich wytwarzaniem. Problemem jest także niska aktywność zawodowa i wysokie bezrobocie wśród kobiet (źródło: Instytut Obywatelski, Rafał Muster, „Praca w krainie kopalń”).

roblemy te można jednak rozwiązać dzięki przemyślanej, długoterminowej strategii rozwoju regionalnego. Środki na jej wdrożenie będą znacznie niższe niż koszty utrzymania nierentownych zakładów górniczych. Tylko w latach 2003-2011 największa spółka wydobywająca węgiel, tj. Kompania Węglowa SA otrzymała pomoc publiczną w wysokości wynoszącą 6,38 mld zł, ponad ośmiokrotnie przewyższającą skumulowany zysk netto tej spółki w analogicznym okresie. ( źródło: Michał Wilczyński „Zmierzch węgla kamiennego w Polsce” 2013). Jej dalsza restrukturyzacja ma kosztować kolejne 700 mln – 1,5 mld zł. I to bez nakładów na inwestycje rozwojowe i odtworzeniowe! W efekcie całkowity koszt dotacji na polskie górnictwo (od 15 lat kierowany w dużej mierze do zakładów na Górnym Śląsku), tylko w latach 1990-2012 szacowany na 170 mld zł , będzie dalej rósł (źródło: Maciej Bukowski, Aleksander Śniegocki, „Ukryty rachunek za węgiel”, 2014). Niestety, tylko krótkookresowo i z korzyścią dla dość ograniczonej grupy mieszkańców Górnego Śląska.

Odpowiedz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Input your search keywords and press Enter.